Nie da się ukryć, że czas biegnie wyjątkowo szybko. Dopiero co rozpoczynaliśmy wakacje, a już musimy mieć świadomość, że lada chwila rozpocznie się rok szkolny i jesień. Już za chwilę uczniowie będą musieli pożegnać się z całymi dniami spędzonymi w piżamie oraz ze spaniem do południa. Biegnącego czasu niestety nie zatrzymamy żadnym sposobem, ale jest inne rozwiązanie. Po prostu wykorzystaj ostatnie dni wakacji w stu procentach! Brak pomysłu na wakacje? Wyjazd last minute! Warto zaznaczyć, że tego typu wyjazdy niosą ze sobą wiele korzyści. Spora część osób, która już miała okazję być na wakacjach, obecnie ma na głowie obowiązki związane z przygotowaniem swoich dzieci do powrotu do szkoły. Powoduje to, że w popularnych miejscowościach powinno być znacznie mniej turystów. Unikniesz w ten sposób tłumów i stania w kolejkach. Oprócz tego ceny za nocleg, jak i w punktach usługowych w miejscowości są zdecydowanie niższe, przez co zapłacisz zdecydowanie mniej niż w środku sezonu. A może spacer po lesie? Tego typu aktywność cieszy się dużym zainteresowaniem i to niezależnie od pory roku. W wielu regionach mamy dostęp do wspaniałych tras spacerowych, które to znajdują się w lasach. Mowa tu oczywiście o parkach narodowych czy też po prostu lasach, które znajdują się w pobliżu nas. Taka forma aktywności pozwala poznać wspaniałą przyrodę, poznać mieszkające tu zwierzęta i przede wszystkim powoduje wyciszenie i to, że miło spędzimy czas w ciszy i spokoju. Donald Trump zagrożony? Włamywacze w jego posiadłości! Ewa Demarczyk – hity Czarnego Anioła polskiej piosenki Wakacje – filmy, książki czy seriale? Czyli rzeczy, na które w ciągu roku zazwyczaj brakuje nam czasu. Jako, że wakacje lada moment dobiegną końca, lepiej nie wciągać się w wielosezonowe seriale. Istnieje bowiem ryzyko, że nie będziemy mogli się od nich oderwać. Później może to negatywnie odbić się na naszych ocenach. A może na waszych półkach kurzą się książki, które od miesięcy czekają, aż ktoś je przeczyta, ale zawsze mieliście milion innych ciekawszych rzeczy do zrobienia? Może właśnie teraz jest czas na sięgnięcie po nie oraz poznanie nowych historii, które w sobie kryją? Wyjazd za miasto Ta propozycja jest niezwykle popularna, jeśli chcemy miło wykorzystać ostatnie dni wakacji. Wyjazd za miasto tak naprawdę można zorganizować na wiele rozmaitych sposobów. Może to być zarówno organizacja pikniku na łonie przyrody, czy też wyjazd nad jezioro. Pozwoli nam to wspaniale zakończyć wakacje, poznać miejsca i zwiedzić zabytki. Przede wszystkim możemy odpocząć, bo to właśnie wypoczynku brakuje nam najbardziej, szczególnie jeśli jesteśmy zapracowani. Dobrą propozycją może być również organizacja grilla na działce, połączona ze spotkaniem z naszą rodziną lub znajomymi. Sprawdź koniecznie: Połączenia kolorystyczne – 6 prostych trików, które odmienią Twoje wnętrze Nietypowe zajęcia dodatkowe dla dzieci. Na które warto zwrócić uwagę? Wybuch w Libanie – nowy akt w teatrze niespokojnego kraju Obserwuj Nas
Zapach morza, spacer plażą, szum fal, ptaków śpiew, Przyjdzie moment, gdy zaśpiewam ci: Mgliste noce i deszczowe dni odeszły już, Przyszło lato i miłości czas. Życie znów piękne jest, Bo wakacji nadszedł czas. Słońce, plaża trwa co dzień, o o o, Lato, lato, lato jest. Widzę blask oczu twych,Poeta, człowiek, który wie wszystko, anioł sceniczny. Ale także zajęty sobą i zmagający się z demonami neurotyk. Jaki był Jonasz Kofta? PANI: W tym roku minęła 33. rocznica śmierci pana ojca. To pan odebrał telefon z dramatyczną informacją o wypadku w klubie SPATiF-u, gdzie Jonasz Kofta zakrztusił się podczas obiadu i w konsekwencji nieprzytomny trafił do KOFTA: To był przełom stycznia i lutego 1988 roku. Czas ogólnie dość nieprzyjemny. Miałem 14 lat i fatalistyczny stosunek do tego, co dzieje się z ojcem. Jonasz pisał sobie kronikę nadchodzącej śmierci. W jakimś sensie przygotowywał się do niej. Widać to po tym, co pisał i jak żył przez ostatnie dwa lata. Historia wypadku w SPATiF-ie jest mroczna i dziwna. Zmieniła się w anegdotę, choć tak naprawdę jej kluczowych elementów nigdy nie udało się potwierdzić. Nie ma świadków. Był tam tłum ludzi, ale nikt niczego nie w szpitalu dawali nadzieję?Mówili po prostu „czekamy”. Jak rozumiem, chodziło o moment, kiedy wyłączą podtrzymujące życie maszyny. Sytuację mógł zmienić jedynie cud, a te, jak wiadomo, zdarzają się rzadko. Nie byłem w stanie myśleć w kategoriach nadziei. W ten sposób dosyć wcześnie dotarła do mnie nieprzyjemna wiedza o życiu, pozbawiająca zbędnych złudzeń na przyszłość. Często wspomina pan ojca?Lubimy o nim rozmawiać z mamą. Ostatnio wspominaliśmy jego chłopięcą spontaniczność. Kiedy podjął jakąś decyzję, czuł potrzebę, żeby ją natychmiast zrealizować. Wpadał na pomysł, że pojedzie z kolegą nad morze, i od razu wsiadali do pociągu. Mnie też zdarzały się takie spontaniczne pomysły, ale zawsze miałem podejrzenie, że robię coś głupiego. Wszystko z powodu samokontroli, której Jonasz był całkowicie pozbawiony. Zachcianki-impulsy sprawiały, że nie trzymały się go pieniądze. Przykład – skoro wybieramy się na wakacje do Zakopanego, polećmy samolotem do Krakowa, a z Balic na Krupówki – Kofta wspomina, że nie można było mu powiedzieć, że ma na sobie coś ładnego. Od razu zdejmował i oddawał. Nie chodziło więc tylko o własne zadowolenie, ale też o przyjemność robienia przyjemności lubił się czuć jak czarodziej, który coś fajnego wyciąga z kapelusza. Miał w sobie coś z dorosłego dziecka. Przepadał na przykład za graniem na wyścigach konnych, ale po to, żeby się emocjonować, a nie dla wygranych. Wyścigi były wtedy jedynym miejscem w Warszawie, gdzie legalnie można było się oddać hazardowi. Śmietanka towarzyska się tam zbierała i kolegowała z podejrzanym elementem. Bywałem tam w towarzystwie taty i typków w skórzanych kurtkach. Człowiek bez odrobiny dziecka w sobie jest skazany na smutne życie. Jonasz miał go w sobie sporo – to jeden z kluczy do jego poezji. Kiedy ukazała się pierwsza biografia Jonasza „Jego portret” Piotra Derlatki, znalazł pan tam coś, czego pan o ojcu nie wiedział?W trakcie pisania autor informował nas o różnych odkryciach. Wiele z nich uznałem wtedy za ciekawe i zaskakujące. Na przykład to, że ojciec tak wcześnie przepowiedział sobie karierę – w wieku 16 czy 17 lat wiedział, że chce być artystą. Ja, będąc nastolatkiem, nie wiedziałem o sobie kompletnie nic. Jonaszowi może ułatwiło wybór to, że w 1955 roku rozpoczął naukę w liceum plastycznym w Poznaniu, które stanowiło enklawę koloru w bardzo mało kolorowych czasach. Był wtedy zagubionym młodym człowiekiem przerzucanym między rodzicami, którzy się rozstali, i jak rozumiem, mającym poczucie, że nie jest kochany i nie ma domu. Ta szkoła stworzyła mu doskonałe warunki do rozwoju. Dowiedział się, kim jest, kim chce być, i dostał solidną porcję akceptacji, która była mu w życiu bardzo zaskoczenia?To, że jako młody człowiek pisywał listy. Autor biografii dotarł do pierwszej wielkiej miłości Jonasza i jego wspaniałych listów do niej. Natomiast ja dostałem od niego w życiu dwie pocztówki. Wprawdzie w latach 70. i 80. jeszcze pisało się listy. Sam w czasach przed komputerowych dużo ich pisałem i lubiłem to, ale Jonasz widocznie wyczerpał się w tym zakresie w młodości. W książce znalazły się informacje o wielu naszych dalekich przodkach, o których nie miałem zielonego pojęcia. Żyłem w przekonaniu, że te dokumenty spłonęły w czasie wojny. Jak się okazało, myliłem się. Teraz wiem, że pochodzę z rodziny kupców żelaznych, właścicieli ubojni oraz inżynierów. Ta myśl jest zabawna i niepokojąca jednocześnie. Nie wiedziałem też, że Jonasz w pierwszych latach kariery kabaretowej z powodu paraliżującej tremy bał się występować. Koledzy musieli go wypychać na scenę. W mojej pamięci to już był anioł sceniczny, z tym esprit, którego nie można się nauczyć. Stał się nim mimo ograniczeń – nie miał nadzwyczajnej dykcji ani wybitnego słuchu. Uświadomiłem sobie też, że nigdy nie widziałem Jonasza na scenie na żywo. Jest to dziwne, ale nie aż tak, jak mogłoby się wydawać. Lata 80. nie były dobrym czasem w jego życiu. Mało występował, najczęściej to były chałtury poza Warszawą. Takich sukcesów jak przez całe lata 70. już nie odnosił. Poza tym myślę, że nie miał szczęścia…Co to znaczy?Zbiegły się w jego życiu niekorzystne okoliczności. Najpierw ciężka choroba, nowotwór ślinianki pokonany dużym kosztem zdrowotnym. Leczenie wprawdzie uratowało mu życie, ale skazało go na chorobę popromienną. Oprócz wyciętych węzłów chłonnych i ślinianek, miał spaloną skórę z jednej strony twarzy. Dla artysty występującego na scenie to dramat. Dodatkowo był to czas rewolucji rockowej. Popularne zespoły nie stawiały na artyzm, a estetyka rockowo-punkowa podkreślała niedoskonałość, a nawet brak umiejętności. Co mi się zawsze podobało, ale Jonaszowi nie. Żałuję, że nie zdążyłem się z nim o to pokłócić. W latach 80. nawet festiwale, które wcześniej były wielkimi spektaklami, stawały się z wolna synonimem obciachu. To go męczyło, szukał dróg ucieczki. Oprócz artystycznych były też inne formy eskapizmu, jak alkohol. W latach 80. nawet festiwale, które wcześniej były wielkimi spektaklami, stawały się z wolna synonimem obciachu. To go męczyło, szukał dróg ucieczki. Oprócz artystycznych były też inne formy eskapizmu, jak alkohol. Alkohol pojawił się w jego życiu wcześnie…Pierwszy raz na odwyk alkoholowy trafił w wieku 18 lat. Potem przez jakiś czas nie pił. I znowu zaczął. Jego relacja z alkoholem rozwijała się falami. Pił wtedy, kiedy mu było źle. W związku z tym po wydarzeniach 1968 roku, które, jak sadzę, mocno go zdołowały, pił strasznie. Jego ojciec odchodził od zmysłów. A potem przez całe lata 70., kiedy miał się dobrze i odnosił sukcesy, nie pił w ogóle. Gdy pod koniec lat 70. zaczął znowu, to jeszcze nie było niebezpieczne. W każdym razie jemu wydawało się, że nad tym panuje. Osoby z chorobą alkoholową miewają tego rodzaju iluzje. A potem zachorował i jak wypisano go ze szpitala po naświetlaniach, prawdopodobnie uznał, że choroba w każdej chwili może wrócić. I że już nie ma żadnego powodu, żeby się kontrolować. Wiem też z relacji jego znajomych i przyjaciół, że miał poczucie winy. Męczyło go, że nie dba o rodzinę, zawodzi jako ojciec i mąż. Nie wiedział, jak się wydostać z tej matni, a inni nie wiedzieli, jak mu pomóc. Wtedy nawet słowa „depresja” się nie używało, nie mówiąc już o wiedzy, jak pomagać osobom nią dotkniętym. W przypadku Jonasza wszyscy skupiali się na chorobie alkoholowej, a tymczasem, moim zdaniem, ona była wtórna wobec jego depresyjnych leczył się?Chodził do psychiatry, jadł psychotropy, ale bez jakiegoś racjonalnego planu, bez właściwej diagnozy. Stan Jonasza widać doskonale w tym, co pisał. Wtedy zaczął budować wokół siebie czarną legendę. To, co pisał, jest depresyjne i mroczne. O uciekaniu, ciemności, śmierci… Powoli zamykał się we własnym go pan pamięta ze swojego dzieciństwa?Jonasz obłożony książkami. Bo czytał wiele książek naraz. Nie był wybrednym czytelnikiem – pochłaniał to, co mu wpadło w ręce. Absolutnie wszystko go interesowało. To taki stan, w którym, jeśli pod ręką nie ma książki, czyta się etykiety na słoikach, napisy na papierosach i skład pasztetu podlaskiego. Oboje z mamą zarazili mnie miłością do literatury. Taką na śmierć i życie. Nauczyłem się czytać i pisać, gdy miałem cztery lata. Na początku pisałem cyrylicą – byłem dumnym posiadaczem rosyjskiej książeczki z bajkami i te litery podobały mi się bardziej niż alfabet łaciński. W końcu musieli mi przerywać czytanie i zaganiać do spania oraz chować przede mną książki niewłaściwe, które i tak znajdowałem. „Sztukę kochania”, „Seks partnerski”, „Raz w roku w Skiroławkach” czy „Żywoty pań swawolnych” znałem, ale nic z nich nie czułym ojcem? Wiersz, który napisał z okazji pana narodzin, jest pełen się mną opiekował, kiedy byłem bardzo mały. To on był od kąpania, przewijania… Dość nietypowe jak na tamte czasy. Później miał bardziej tradycyjny pomysł na bycie ojcem – jego rolą było zarabianie pieniędzy. I rzadko wychodził poza ten schemat. Miał momenty, kiedy przypominał sobie, że powinien być ojcem, i próbował być stanowczy. Zaczynał się wtedy interesować, do której klasy chodzę… (śmiech) Albo kiedy zasiedziałem się u kolegi na osiedlu, szedł mnie zgarnąć. Zbliżał się zamaszystym krokiem wściekły, że został oderwany od ważnych spraw. Już podchodził do mnie, żeby mnie zbesztać, nabierał powietrza i… rezygnował. To mnie śmieszyło. Ojcowie kolegów też nie byli zbyt czuli i nie poświęcali dzieciom zbyt wiele uwagi. A ja byłem na dodatek dzieckiem artysty wędrownego, którego często nie było, a kiedy był, odsypiał noce, podczas których był człowiekiem renesansu…Niektóre rzeczy robił znakomicie, ale bywał też zabawnie bezradny. Jego polszczyzna była doskonała, na leśmianowsko-tuwimowskim najwyższym poziomie. Malował, choć uważam, że poetą był lepszym niż malarzem. Nie rozwinął tej umiejętności może dlatego, że był tego świadomy. Kiedy po liceum zdawał na ASP, w polskiej sztuce wciąż dominował jeden kierunek malarstwa – kapizm, który okazał się dość banalny. Myślę, że to mu się nie podobało. Potem poznał i przyjaźnił się z wybitnymi twórcami, jak Jerzy Duda-Gracz czy Waldemar Świerzy. Powrócił do malowania w latach 80., gdy szukał formy wyrazu dla swoich czarnych emocji. Nie wiadomo, jak jego sztuka by się rozwinęła, gdyby dostał od losu więcej umiejętności nie posiadał?Nie umiał pisać na maszynie, nie prowadził samochodu, śrubek nawet nie próbował przykręcać. Tak zwane męskie umiejętności były mu obce. I nie miał z tym problemu. Co też jest ciekawe, bo w tamtych czasach wymagano od mężczyzn, żeby mieścili się w wyciosanym siekierą męskim wzorcu. Planowanie i organizacja nie były jego mocną stroną. Dowód osobisty wyrobił dopiero, gdy miał 29 lat. Wtedy wszyscy używali kalendarzy. Zachował się kalendarz Jonasza z 1970 roku, ambitnie prowadzony do połowy był ze swojej fotograficznej talent w naszej sytuacji cywilizacyjnej nie ma już znaczenia. Dzisiaj możemy pomóc pamięci, korzystając z zasobów sieci. To powoduje, że nie musimy zapamiętywać. W czasach Jonaszowych zdarzali się ludzie z nadzwyczajną pamięcią. Współcześnie ostatnim takim człowiekiem jest Jan Gondowicz, encyklopedysta, pisarz i publicysta. Ostatni polihistor, czyli człowiek, który wie wszystko. Do tego lepszy od Google’a, bo z poczuciem humoru. Jonasz też wiedział wszystko i lubił się tym popisywać. Chciał uchodzić za najmądrzejszego w pomieszczeniu. Jonasz wiedział wszystko i lubił się tym popisywać. Chciał uchodzić za najmądrzejszego wpomieszczeniu. Potrzebował publiczności?Zdecydowanie. To się czasami bardzo przydawało. Koledzy traktowali Jonasza jak ostatnią deskę ratunku w urzędzie cenzury, gdzie kontrolowano teksty kabaretowe. Potrafił skomplikowaną, erudycyjną wypowiedzią, jakkolwiek pozbawioną sensu, zrobić cenzorowi wodę z mózgu. Mnie to trudno zrozumieć – jestem człowiekiem o prywatnym usposobieniu i każde zgromadzenie ludzkie jest dla mnie za duże. Słabo się nadaję na człowieka o znanym nazwisku. Gdy mnie filmują, zaczynam się pocić, drapać i przestaję myśleć. W sytuacjach oficjalnych, kiedy trzeba zabawiać publiczność, tracę kontenans. Ale mam – jak słyszałem – podobny do Jonasza głos oraz podobnie chodzę i gestykuluję. Jestem mocniej zbudowany. Mógłbym go na rękach nosić – był słusznego wzrostu, lecz szczupły. Stefan Friedmann mówi, że Jonasz mógł jedynie żałować, że nie jest wysokim ich poczucie humoru. Jonasz był najlepszy w żartach sytuacyjnych. To pokazuje anegdota o jego wizycie u lekarza, kiedy dowiedział się, że ma nieżyt żołądka. Zawołał wtedy: „Jak nieżyt, jak Żyd”. Mama natomiast jest anegdotystką, zbiera historie i pięknie je opowiada. Mam trochę jednej i drugiej umiejętności. Ale trudno ich używać na co dzień, dzisiaj ludzie mają przytłumione poczucie humoru i słabo rozumieją ironię. Podobnie jak Jonasz realizuję się w małych formach – gdy coś zaczynam pisać, to mi się szybko kończy. Ale ojciec porywał się na dłuższe twórczość dramatopisarska pozostaje niedoceniona. Znowu zabrakło szczęścia. Bo „Wojna chłopska” to naprawdę niezła sztuka. Dramatów, które Jonasz napisał sam, nie ma tak wiele – musical „Oko”, wspomniana „Wojna chłopska”, nigdy niewystawiana sztuka „Wątroba faraona” i utwór słowno-muzyczny „Historia żołnierza”. Wszystko inne pisał z kimś. Do większej formy potrzebował kogoś do Stefan Friedmann, z którym tworzył „Dialogi na cztery nogi” czy „Fachowców”. Potrzebował sparingpartnera: kogoś, kto go przytrzyma przy pracy i będzie publicznością?Bardzo prawdopodobne, że tak właśnie było. Chociaż warto dodać, że w tych audycjach ich spontaniczność jest wypracowana. To nie improwizacja, ale kontrolowana literacka robota. Niczego podobnego w Polsce nie napisano. Te słuchowiska są unikatowe, oparte na surrealistycznym purnonsensie, który potem Polacy dostali dopiero od Monty Pythona. Dzisiaj nie mamy rdzennej kultury humoru, co nie oznacza, że humoru nie ma – wystarczy zajrzeć do mediów społecznościowych. Do tego do konsumpcji współczesnej kultury trzeba znać angielski. Wtedy to dopiero ma to nie było niezbędne…Jonasz nie znał żadnego innego języka, choć wydawało mu się, że zna. Tylko Ireneusz Iredyński mówił gorzej po angielsku niż on. Ojciec miał doskonałą pamięć, więc łatwo przychodziło mu udawanie, że język obcy zna. Lubił wrzucać do piosenek makaronizmy – tu coś z rosyjskiego, tu z francuskiego, tam z angielskiego, łaciny czy włoskiego. To ciekawe, że jedni ludzie mają talent lingwistyczny, inni nie mają, a jeszcze inni potrafią udawać, że go posiadają. Większość ludzi, którzy go znali, nie miała pojęcia, że Jonasz nie zna języków, którymi się posługuje w zamknięty w szufladzie z napisem „estradowiec”. Brakuje powszechnej świadomości, że był niezwykłym to powszechne zjawisko. Dlatego tak bardzo ucieszyłem się z Nagrody Nobla dla Boba Dylana. Pomyślałem wtedy, że to wyróżnienie dla wszystkich, którzy przez lata uchodzili za tekściarzy, czyli poetów drugiej kategorii. Jonasz, podobnie jak Dylan, miał tę rzadką cechę, że potrafił pisać dla wszystkich. Był zrozumiały dla odbiorców, którzy na co dzień z poezją nie obcują, a jednocześnie nie spłycał w tym celu przekazu. To maestria językowa. Bo pisać trudną poezję jest łatwo – wiem po sobie. W XX wieku nie mamy wielu poetów z taką łatwością zejścia na poziom odbiorcy i mówienia rzeczy skomplikowanych. Tak pisali Tuwim, Gałczyński, Szymborska… Już Leśmian jest za trudny dla przeciętnych użytkowników języka polskiego. Jonasz nie znał żadnego innego języka, choć wydawało mu się, że zna. Tylko Ireneusz Iredyński mówił gorzej po angielsku niż on. Ojciec miał doskonałą pamięć, więc łatwo przychodziło mu udawanie, że język obcy zna. Czy Jonasz zdawał sobie z tego sprawę?Nie wiem. Ale kiedy mówił o sobie, że jest tekściarzem, to była raczej możemy się też tego dowiedzieć z wywiadów, których sam w tych wywiadach od rzeczy, mądrzy się, zasłania słowami. Prasa w PRL-u była czymś innym – zazwyczaj stanowiła część aparatu opresji, a przeważnie była sztywna i koturnowa. Jonasz się tak najeżał, że zza kolców nie dało się nic zobaczyć. W każdym razie ja nie znam faceta, który się wypowiada w tych mając niecałe 46 lat…Był jeszcze młodym facetem. Uświadomiłem to sobie, kiedy sam stałem się dojrzały. Dzisiaj jestem od niego starszy. Byłem 14-latkiem, kiedy zmarł, i nasze kontakty dopiero mogły stać się partnerskie. Wielu ważnych rozmów nawet nie pan odpowiedzi na te niezadane pytania w jego wierszach?Im jestem starszy, tym więcej rozumiem z jego twórczości i wyborów życiowych. Tych dobrych i tych niedobrych. Rozumiem, więc nie mam mu za złe. Jego się nie dało nie lubić. Nawet jak robił Kofta (1942–1988) - poeta, dramaturg, satyryk, piosenkarz i malarz. Urodził się na Wołyniu w rodzinie żydowskiej. Najpierw mieszkał we Wrocławiu i w Katowicach, gdzie jego ojciec zakładał rozgłośnie radiowe. Potem w Poznaniu, tam też uczęszczał do Liceum Plastycznego im. Piotra Potworowskiego. Studiował na ASP w Warszawie. Występował w kabaretach Hybrydy i Pod Egidą. Nagrywał audycje dla radiowej Trójki. Jest autorem wielu znanych piosenek, „Jej portret”, „Pamiętajcie o ogrodach”, „Autobusy zapłakane deszczem”.Piotr Kofta - syn Jagi i Jonasza Koftów. Urodził się w 1973 roku. Z wykształcenia socjolog. Dziennikarz, krytyk literacki, pisarz. Autor książek „Bura małpa” i „Piękne wieczory”.Ciepłych, letnich dni. Każdy czeka na swobodny czas. Zapach morza, spacer plażą. Szum fal, ptaków śpiew. Przyjdzie moment gdy zaśpiewam ci. Mgliste noce i deszczowe. Dni odeszły już. Przyszło lato i miłości czas. Refren. PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji * - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów. Scenariusz rozpoczęcia roku szkolnego powstał na potrzeby imprezy okolicznościowej dla szkoły podstawowej. Wykorzystano w nim znane i lubiane wiersze polskich poetów a kilka parafrazowano. Publikuję go z racji zblizającego się końca roku szkolnego, kiedy to nauczyciele odpowiedzialni za przygotowanie uroczystości inaugurującej nowy rok szkolny szukają ciekawych pomysłów, scenek, niekoniecznie powaznych na tą okoliczność. „Witaj, szkoło!” scenariusz prezentacji uczniowskiej na rozpoczęcie roku szkolnego Opracowała mgr B. Legut- nauczyciel j. polskiego ZSO nr 11 w Sosnowcu / Podkład muzyczny. Wchodzi troje ubranych odświętnie uczniów /UCZEŃ I: Już wakacje są za nami, szybko zbiegły letnie staje przed oknami, jesień puka już do cię witamy, szkoło, bo nauki nigdy szkole zawsze jest wesoło i ciekawych rzeczy II: Jeszcze teczka i mundurek, ale co dzień rośniesz w góręI świadectwa się zbierają, to się złe dostajesz stopnie, czasem nudzisz się okropnieAle lubisz, kiedy dzwonek wzywa III: Tak jak w szkole nigdy potem ci nie będzieChoćbyś zjeździł za przygodą cały nawet wszystko poznasz i zdobędziesz,Nie zapomnisz nigdy smaku szkolnych II: Czy się migasz, czy książkowym jesteś molemKtoś się troszczy, by cię objął wiedzy potem już nie będzie tak jak w szkoleWięc korzystaj z twojej szkoły póki czas. / Cisza. Po chwili rozlega się utwór „ Love story”. Zostaje wniesiona ławka parkowa i drzewo ( tekturowa makieta). Wchodzi dziewczynka ze szkolnym plecakiem ,wyjmuje książki, siada, uczy się. Wchodzi chłopiec/CHŁOPIEC: Czasem myślę sobie sam, jak poderwać Aśkę mam? / łaskocze dziewczynę słomką, dziewczyna odpycha rękę chłopca; gdy ten podaje jej serce z piernika, zaczyna je jeść, ani na chwilę nie przestając się uczyć. Melodia gwałtownie się urywa./CHŁOPIEC: / głośno, z żalem / Żaden sposób nie skutkuje! Ona ciągle...matmę kuje!/ Wchodzi matematyk, pod pachą niesie kilka tablic z wzorami, dużą ekierkę /MATEMATYK: /do chłopca / Powtórz, zatem wszystkie wzory i ułamki, i wektory. Twierdzeniami nabij głowę,o równaniach wymyśl mowę. Nadto humor miej radosny i poczekaj przyjścia wiosny. / śpiew słowika / Wtedy zacznij od pytania:CHŁOPIEC: Czy znasz sposób na równania? / siada obok dziewczynki, cicho rozmawiają pochyleni nad książką /MATEMATYK: Zaraz dialog się potoczy, zbiór rozwiązań zauroczy, nieskończoność się zamarzy, matma szczęściem was obdarzy./ Melodia “ Love story”. Uczniowie schodzą ze sceny, zabierając ławkę i drzewo. Muzyka cichnie. Wchodzą : Narrator, Kółko, Trójkąt, Kwadrat – dzieci w czarnych podkoszulkach i getrach z wielkimi figurami geometrycznymi przymocowanymi do brzuchów /NARRATOR: Zachodziło kółko w głowę, czemu nie jest / jego koło ma tak nacięte dwa fragmenty, żeby je można było oderwać, / Jeśli rogi na głowę włożę... / Odrywa 2 fragmenty koła, przykłada do głowy / wtedy kwadratem będę...Może lub prostokątem, jeśli się uda , bo wciąż być kółkiem to straszna nuda ! / Cofa się, wchodzi trójkąt /NARRATOR: Rozmyślał trójkąt...TRÓJKĄT: / jego figura ma nacięte wszystkie rogi tak, aby je można było oderwać / Jeśli rogi gdzieś odrzucę lub położę je na półkę.../ odrywa rogi i odrzuca / wtedy może mi się uda pobyć choć przez chwilę kółkiem./ cofa się, wchodzi Kwadrat /NARRATOR: I marzył kwadrat...KWADRAT: / jego figura ma nacięty jeden róg, / Jeżeli jeden z moich rogów / odrywa róg / schowam do tego oto kąta,/ niesie róg do kąta/ to wtedy może, choć przez moment podobny będę do trójkąta. / Cofa się/NARRATOR: / zbierając porzucone kawałki figur/Ach, jak to dobrze, że to tylkoSą sny tych figur i marzeniaBo jaka będzie geometria,Gdy wszystko w niej się tak pozmienia?/Uczniowie schodzą. Rozlega się wesoła muzyka. W czasie jej trwania zostają wniesione trzy ławki, biurko, dziecinna tablica, 6 krzeseł. Wchodzi Nauczyciel z dziennikiem pod pachą./NAUCZYCIEL: Przyśniło mi się dzisiaj w nocy,Wiecie, jak to już bywa czasem,Że byłem sobie profesorem,I, że uczyłem naszą klasę./ Rozlega się dzwonek na lekcję. Wbiega 6 dzieci: rzucają papierowe jaskółki, kule, krzyczą , niedbale zasiadają w ławkach i wyjmują zeszyty . /NAUCZYCIEL: A moja klasa jak mnie wita?Zamiast kredy – gruszka zgnita!Fruwają papierowe kule, stół atramentem zachlapany,W kałamarz wetknął ktoś cebulę / ze wstrętem wyciąga i odrzuca warzywo /A wszyscy wyją jak pawiany!/ klaszcze w dłonie /Uwaga, zaczynamy lekcję! Teraz sprawdzę, co wasze stopnie w dziennikuI stwierdziłem, że zer macie w nim bez liku...Może Ania się pozbiera i poprawi swoje zera?ANIA: / z pretensją w głosie /Proszę pana, ja się bardzo dziwię!Ja te zera mam niesprawiedliwie!Ja umiałam i, mówiąc ściśle, ja te zera mam za to, że osiem... ale czego osiem ?Może osiem piegów mam na nosie?Może osiem jest w mrowisku mrówek?Myślę, ile będzie dziś klasówek...Więc jeśli pan ma mnie za lenia,To tylko wskutek myślenia! / Siada obrażona /NAUCZYCIEL: / patrząc w dziennik, kręci głową /Kasiu, z geografii zera..., Dwóje...Jak rozwiązać problem twój, żeby już nie było dwój?KASIA: / pochlipuje, ociera oczy chusteczką /Ach, ogromne mi zmartwienie spać nie daje...W jakie by się strony przenieść, w jakie kraje?Muszę zmienić chyba klimat, moi mili,W Polsce nie wytrzymam ani chwili!Pech mnie tutaj ciągle trapi, życie truje!Bo na lekcjach geografii zbieram zera, dwóje! /Płacząc, siada / NAUCZYCIEL: /surowo/Czy Świszczypała przygotowany?Musisz być dzisiaj przepytany!ŚWISZCZYPAŁA : / z przechwałką w głosie /Zdam śpiewająco pana egzamin!Zadziwię wszystkich odpowiedziami!/ następuje wymiana pytań i odpowiedzi pomiędzy Nauczycielem i Świszczypałą /- Najdłuższa rzeka w Polsce?- To Gdynia! Wpada do morza koło Będzina!- Stolica Francji?- To miasto Kraków!- Bolesław Chrobry?- To wódz Krzyżaków!- Foka?- To taka odmiana krowy, co je salceson, ale surowy!- Turków pod Wiedniem pobił...- Mickiewicz!- Urugwaj?- To był czeski królewicz!- Sahara?- To duża rzeka w Boliwii!- Karp?- Żyje na łące, trawą się żywi!NAUCZYCIEL: Słyszał to, który podobne bzdury? Śpiewałeś prawie jak z nut, ale nie zdałeś, o dziwo!ŚWISZCZYPAŁA: Wiadomo, niesprawiedliwość!/ Uczeń prosi o głos. Zaczyna mówić, potem głos zabierają inni /UCZEŃ I: Gdy zdobędę wielką władzę , zmiany w szkole te przemeblowania od przedmiotów II: Weźmy daty historyczne . Istne czary z Łysej Góry!W nich diabelska siła drzemie, na myśl o nich cierpną z tego dostać można albo jeszcze coś gorszego!Czemu ja, dwunastolatek, uczę się wariactwa tego?UCZEŃ III: Ortografia, gramatyka to złośliwość jakich co jest nam gimnastyka? Żeby powykrzywiać ciało?!Taki byłby język łatwy, gdyby pousuwać z niegoTe odmiany, te przypadki, a wprowadzić coś lżejszego !ANIA: Rozpacz czarna mnie ogarnia, wierzcie, przy okropna jest męczarnia! To jest dobre w Ameryce!A największym utrapieniem dla każdego ucznia w szkoleSą: dzielenie i mnożenie, i do obliczenia pole !NAUCZYCIEL: / ociera czoło chustką , słychać dzwonek szkolny /Nareszcie koniec już tej lekcji!Ocieram czoło i cieszę się, że to był tylko taki sen .Drodzy widzowie przedstawienia!Każdy, kto się przejął szczerze, niech się zabiera do nauki,Przykładu z klasy tej nie bierze . / Uczniowie schodzą ze sceny. Wchodzi uczeń i uczennica / UCZEŃ : Każdy z nas marzy, by to latem, zimą, po drodze są atrakcje,A najfajniejsza to one właśnie się skończyły,Do szkolnej pracy dały czeka klasa , podręcznikiI klasóweczka z matematyki. UCZENNICA: W wakacje byłeś wyspany, wolnyAle zaczyna się znów rok szkolny .Znowu posiedzisz sobie nocamiNad zeszytami, podręcznikami...Życzę wam wszystkim na początekSzkolnego roku szóstek i piątek !/ Uczniowie schodzą ze sceny // w scenariuszu wykorzystano : fragm. Symfonii Nr 40 g – moll kv 550 W. A . Mozarta ,wersje instrumentalne piosenki „Love story”, piosenki „Dzieciak postępowy” B. Konowalskiego, sparafrazowano kilka utworów poetyckich dla dzieci/Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: X Zarejestruj się lub zaloguj, aby mieć pełny dostępdo serwisu edukacyjnego. zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka"). Publikacje nauczycieli Logowanie i rejestracja Czy wiesz, że... Rodzaje szkół Kontakt Wiadomości Reklama Dodaj szkołę Nauka
Absolwenci, to już czas! słowa: Kalina Rokosz, muzyka: Michał Witek. Dzisiaj szkolny rok się kończy. Tak nam szybko minął czas. Już wakacje zaczynamy. I przygoda czeka nas. Jednak radość nie tak wielka. Bo rozstania nadszedł czas. Starsze klasy już odchodzą.
[Intro] Tak nie jest Nie słuchaj tego 2005 [Zwrotka 1] Jadą auta, policja jedzie i karetka Betoniarka, dwa motory, helikopter Jedzie pociąg, quad, koparka To na kodach co wpisałem To ściągnięte jakieś nowe (khe) W ogóle nic mnie z tego zachęca (siup) Bo i tak zabiorę rower Bo i tak zabiorę rower Bo i tak zabiorę rower Bo po mieście lubię szybko Samochodem wyścigowym A po górach lubię mocno Samochodem terenowym Jak po wodzie chcę popływać Motorówkę sobie biorę Tylko nie jedź tym pociągiem Co jeździ po jednym torze Pytasz mnie, czym jeździsz wszędzie Wiem, że nie ma lepszej gry Wpisuj koda, ja ci podam K-G-G-G-D-K-P [Zwrotka 2] Poduszkowcem mam zasuwać Tutaj taka duża plansza Poduszkowiec jest najlepszy Poduszkowiec nawet lata Tak naprawdę ci nie powiem Co jest lepszym samochodem Wiem, że patrzysz, ale spadaj Jak wpisuję, to zasłaniam Nagle latam w górę, w niebo Nawet mogę strzelać z tego W ogóle się nie wysiliłem Pytasz mnie, jak to zrobiłem Nie mów mi, że jestem cham (tutaj może być zatrzymanko, i) No dobra, wpisuj młody (he) R-O-C-K-E-T-M-A-N (już) R-O-C-K-E-T-M-A-NDO SZKOŁY CZAS I. Już wakacje są za nami szybko zbiegły letnie dni jesień staje przed oknami jesień puka już do drzwi. Ref: Do szkoły czas, do szkoły czas Wrześniowy wstał poranek do jasnych sal, do szkolnych klas wracamy roześmiani. II. Znowu, cię witamy szkoło bo nauki nigdy dość w szkole naszej jest wesoło i ciekawych rzeczy moc Ref: Do szkoły... III. Choć zbyt dużo figli może każdy chciałby płatać tu, ale się uczymy dobrze bez jedynek i bez dwój. Ref: Do szkoły...opr. Januariusz Bizoń
Wakacje, są wakacje! Lato to czas wakacyjnych wyjazdów z rodzicami. Jedni jadą w góry, nad jezioro, a inni nad morze. Każde dziecko z niecierpliwą radością czeka na ten wspaniały czas. Tak jak w - pełnym lata - wierszyku dla dzieci: Razem z rodzicami idziemy na dworzec. Już czeka na nas pociąg!
Współpraca z Biblioteką Pedagogiczną W ramach współpracy z Biblioteką Pedagogiczną w Ostródzie grupa II dziewcząt wzięła udział w konkursie plastycznym „Najciekawsza zakładka do książki”. Nasze wychowanki zajęły najwyższe miejsca: I – Ewa Szałata, II – Natalia Wesołowska i III – Ania Szczepańska. Ponadto dziewczynki systematycznie zwiedzały wystawy organizowane przez bibliotekę oraz zapoznały się z nową techniką plastyczna - quilling. Kulinarny... i nie tylko podbój wschodu „Kulinarny … i nie tylko podbój wschodu” to tytuł projektu, który został dofinansowany przez Centrum Polsko – Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia w Warszawie. Dzięki wsparciu na naszej posesji w Ostródzie odbył się piknik kulinarny, którego celem było rozbudzanie zamiłowań kulinarnych, poszerzanie wiedzy z zakresu kultury, tradycji i obyczajów Polski i Rosji oraz integracja dzieci mieszkających w internacie. Dzień wcześniej grupy opiekuńczo – wychowawcze w internacie losowały, wybierały i przygotowały potrawy polskie i rosyjskie. Następnego dnia przy pięknej dekoracji i sprzyjającej pogodzie odbył się piknik, podczas którego każda grupa zaprezentowała się w strojach dwóch państw. Przeprowadzono konkurs wiedzy na temat kultury, tradycji i obyczajów Polski i Rosji, prawidłowe odpowiedzi były nagradzane upominkami. Następną konkurencją było stworzenie kreatywnej flagi, dzieci zostały podzielone na trzy grupy i przy pomocy wychowawców ustawiły się tworząc flagi państw. Dzieci mogły zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Martioszką – tradycyjnym symbolem Rosji. Wychowankowie zaprezentowali wykonane przez siebie dzień wczesniej potrawy polskie i rosyjskie. Na pięknie nakrytym stole znalazły się m. in. rosyjskie pielmieni, roladki naleśnikowe, rosyjska sałatka krabowa, sałatka z kurczakiem, miodem i musztardą, itd. Dzięki wsparciu i hojności p. Marcina Grynkiewicza z Centrum Dobrego Smaku na stole znalazł się przepyszny smalec wiejski, kiszone ogórki, a dzięki pomocy firmy „Łukosz” różnego rodzaju wędliny. Kolejnym etapem imprezy była wspólna degustacja na świeżym powietrzu przy pięknej muzyce rosyjskiej. Nad przebiegiem imprezy czuwały autorki projektu p. Anna Kapturkiewicz, p. Ilona Krawczyk i p. Beata Synowiec. "Bezpieczne wakacje" - prelekcja z udziałem ratownika medycznego 8 czerwca odbyły się w internacie zajęcia z udziałem grupy Ratownictwa Medycznego nt. „Bezpieczne wakacje – pierwsza pomoc przedmedyczna” zorganizowane przez p. Ilonę Krawczyk i p. Ilonę Cherkowską. Dzieci wysłuchały prelekcji na temat niebezpiecznych zachowań i sposobów w jaki należy ich unikać oraz wzięły udział w quizie na ten temat. Ponadto nasi wychowankowie przeszli krótki kurs pierwszej pomocy i prawidłowego reagowania w sytuacji zagrożenia. Na koniec chętni mogli obejrzeć ambulans medyczny. Mamy nadzieję, że po takim szkoleniu nasze wakacje będą czasem fantastycznej ale w pełni bezpiecznej zabawy. Obchody Światowego Dnia bez Papierosa 2 czerwca odbyły się w internacie obchody Światowego Dnia bez Papierosa. Spotkanie rozpoczęła prelekcja pani Anny Skiby z Państwowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Ostródzie na temat zdrowego stylu życia i szkodliwości palenia nikotyny. Wszyscy uczestnicy spotkania mogli wykazać się wiedzą na ten temat w czasie zajęć warsztatowych poprowadzonych przez p. Agnieszkę Fert i p. Annę Morawską. W między czasie wychowankowie wszystkich grup zaprezentowali autorskie wierszyki o tematyce prozdrowotnej w ramach konkursu recytatorskiego. Na zakończenie wszyscy mogli spróbować poczęstunku przygotowanego przez gr. II w celu promocji zdrowego stylu życia a p. Anna Skiba wręczyła wychowankom komiksy „Kodeks Zdrowego Życia”. Obchody Dnia Dziecka Jak każdego roku z okazji Dnia Dziecka 1 czerwca wychowawcy przygotowali dla swoich podopiecznych w internacie mnóstwo atrakcji. Nasi wychowankowie mogli wziąć udział w zabawnych konkurencjach sprawnościowych, nad którymi czuwali p. Tomasz Urbanowicz i p. Piotr Górski. Miłą niespodzianką była wizyta pana Sebastaiana Budny członka Auto Moto Klub Drwęca Ostróda, który zaprezentował pokaz jazdy na motocyklu typu MotoCross. Była to super atrakcja nie tylko dla chłopców. Całą imprezę umilił naszym wychowankom pan Mariusz Bieńkowski z zespołu Maxel Live, dzięki któremu wszyscy mieli okazję pobawić się przy rytmach disco polo. Nie zabrakło oczywiście słodkiego poczęstunku. Wszyscy świetnie się bawili! W tym miejscu chcieliśmy serdecznie podziękować panu Sebastianowi i panu Mariuszowi za pomoc w organizacji tego szczególnego dnia. Obchody Dnia Matki i Ojca 29 maja obchodziliśmy w internacie Dzień Matki oraz nadchodzący Dzień Ojca wspólnie z zaproszonymi rodzicami. W podziękowaniu za trud wychowania i codzienną troskę podopieczni wraz z wychowawcami jak co roku przygotowali w poszczególnych grupach szereg niespodzianek. Był oczywiści słodki poczęstunek oraz piękne upominki wykonane przez naszych wychowanków. Mamy miały okazję w miłej atmosferze podziwiać prace swoich pociech oraz dowiedzieć się więcej o organizowanych atrakcjach a także codziennym życiu w internacie. Dziękujemy serdecznie wszystkim przybyłym Rodzicom za udział w uroczystości i zapraszamy ponownie, już za rok! Zawody na wesoło Dnia chłopcy z grupy III brali udział w sportowych zajęciach integracyjnych zorganizowanych przez Młodzieżową Radę Internatu przy ZSZ im. S. Petofi w Ostródzie. Na nudę nikt nie narzekał – najpierw odbyły się konkurencje sportowe pod kierunkiem p. Urszuli Piaseckiej, a potem był czas na słodki poczęstunek i relaks na kocykach. Znalazł się także czas na sztukę origami i wspólne rozmowy. Olimpiada Sportowa 26 maja wychowankowie internatu wzięli udział w Olimpiadzie Sportowej „Każde dziecko o tym wie, chcesz być zdrowym – ruszaj się” na orliku przy LO. Organizatorki olimpiady p. Ilona Krawczyk i Ilona Cherkowska przygotowały różnorodne konkurencje sportowe, w których mogli wykazać się wszyscy, młodsi i starsi. Wychowankowie podzieleni na 5 grup wzięli udział w biegach z gazetą i balonem, wyścigach węży, pociągów oraz skokach kangurów. Każda grupa wykazała się sportowym duchem rywalizacji i aktywnie włączyła się do zabawy. W tej olimpiadzie nie było przegranych, wszyscy za swoje zaangażowanie otrzymali I miejsce. W nagrodę odebrali dyplomy oraz słodką niespodziankę. Projekt "Śladami historii Polski" W ramach projektu „Śladami historii Polski” 19 wychowanków naszego internatu pod opieką pań: A. Morawskiej, E. Ostrowskiej, M. Kopczyńskiej i E. Palczewskiej miało możliwość wziąć udział w 3dniowej wycieczce Toruń – Poznań – Gniezno w dniach 12-14 maja. Projekt został zrealizowany we współpracy ze Stowarzyszeniem ,, Amicus”, Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Ostródzie oraz Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Wszystkie punkty zaplanowane w harmonogramie wycieczki zostały zrealizowane. Uczestnicy wzięli udział w zajęciach w Żywym Muzeum Piernika oraz w żywej lekcji w Domu Legend Toruńskich. Zwiedzili również Stare Miasto i najbardziej charakterystyczne dla miasta zbytki. Zwiedzali najstarszą i jedną z bardziej urokliwych części Poznania Ostrów Tumski z Bazyliką Archikatedralną pod wezwaniem Apostołów św. Piotra i Pawła oraz Muzeum Uzbrojenia w Parku Cytadela. Poznli jedną z atrakcji poznańskiego ratusza - dwa zabawne koziołki, które w samo południe wychodzą ze środkowej wieżyczki i przez minutę trykają się rogami. W Gnieźnie mieli możliwość dotknąć początków naszego państwa w Muzeum Początków Państwa Polskiegow i Katedrze Gnieźnieńskiej. Wycieczka była nie tylko doświadczeniem edukacyjnym ale dostarczyła wiele radości i chwil, w których młodzież mogła wspólnie odpoczywać, pogłębiać swoje relacje koleżeńskie a także okazją do spotkania z wieloma ciekawymi ludźmi. Wiosenne ognisko Dnia 29 kwietnia, jak co roku w internacie odbyło się wiosenne ognisko dla naszych wychowanków. Witając wiosnę pod hasłem „Wiosna, wiosna radosna” wychowawcy gr. VII p. Ilona Krawczyk i p. Ilona Cherkowska zorganizowały ciekawe gry i konkursy, które sprzyjały integracji i wspólnej zabawie. Dobre humory i apetyty dopisywały wszystkim uczestnikom. Wiał wiosenny wiatr, ale można było ogrzać się przy ognisku piekąc kiełbaski i popijając gorącą herbatę. Z niecierpliwością czekamy na kolejne takie ognisko! Prace naszych wychowanków docenione w VI Wojewódzkim Konkursie Plastycznym „ OZDOBY WIOSENNE I WIELKANOCNE” W Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Miłakowie został przeprowadzony VI Wojewódzki Konkurs Plastyczny „ OZDOBY WIOSENNE I WIELKANOCNE”. Spośród 114 prac praca naszego wychowanka Mariusza Rekosza zajęłą I miejsce. Cieszymy się i gratulujemy! Nasi wychowankowie otrzymali również wyróżnienia: Żaneta Sandra Żach, Seweryn Mróz, Paulina Osicka i Hubert Jaworski . Apel z okazji Dnia Ziemi 23 kwietnia w internacie odbył się apel „Śmieci mniej – Ziemi lżej” z okazji Światowego Dnia Ziemi zorganizowany przez p. Ewę Ostrowską. Z tej okazji chcieliśmy połączyć się z całym światem w obronie największego dobra, wspólnego domu całej ludzkości- planety Ziemi. Mottem apelu był wiersz znanej poetki- Wisławy Szymborskiej: „Najwyższą formą materii jest człowiek - Ziemi mieszkaniec”. Wybrani wychowankowie ze wszystkich grup przedstawili bardzo wymowną inscenizację wiersza „Wandal”. Mamy nadzieję, że skłoniła wszystkich do refleksji, że działanie przeciwko naturalnemu środowisku to nic innego, jak działanie przeciwko samemu sobie. VII gr. dba o otaczająca nas przyrodę . 16 kwietnia gr. VII pod opieką p. Ilony Krawczyk wzięła udział w akcji "Dbamy o otaczająca nas przyrodę" z okazji Światowego Dnia Ziemi. Celem święta jest promowanie proekologicznych postaw w społeczeństwie oraz budowanie wspólnej odpowiedzialności za Ziemię. Dziewczynki sprzątały las nad jeziorem Sajmino i przylegającą plażę. Niestety jak co roku zebrały bardzo dużo odpadów, które zanieczyszczają środowisko. Dziewczynki bardzo chętnie angażują się w tego typu akcje, a sprzątanie lasu jest tradycją grupy od trzech lat. Nagrodą za ciężką ale solidnie wykonana pracę są zawsze smaczne lody :) VI Wojewódzki Festiwal Piosenki „Śpiewać każdy może”. 15 kwietnia w sali reprezentacyjnej ostródzkiego zamku młodzi, uzdolnieni wokaliści spotkali się na kolejnym Wojewódzkim Festiwalu Piosenki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej „Śpiewać każdy może”. Festiwal organizowany jest przez wychowawczynie: p. Edyta Palczewska, p. Anna Kapturkiewicz i p. Beata Synowiec i ma już swoje stałe miejsce na lokalnej mapie muzycznych wydarzeń. Od początku istnienia impreza promuje śpiewającą młodzież niepełnosprawną i jest wspaniałą okazją do integracji. Festiwal co roku cieszy się dużym zainteresowaniem. Jego wyjątkowość opiera się na wykonywaniu utworów przez dzieci z różnymi niepełnosprawnościami, przez co każdy występ jest wyjątkowy, niepowtarzalny i piękny. W tym roku swoje zdolności muzyczne zaprezentowało 31 wykonawców z ośrodków w Szymanowie, Elblągu, Iławie, Ełku, Nidzicy, Giżycku i Ostródzie. VI edycję otworzył dyrektor ZPSWR pan Tomasz Brzeski. Wiele ciepłych słów przekazał uczestnikom Starosta Ostródzki pan Andrzej Wiczkowski, który objął honorowy patronat nad festiwalem. Źródłem dodatkowych przeżyć artystycznych był gościnny występ młodzieży z zespołu „Alternatywni” z Gimnazjum nr 2 w Ostródzie. Nagrodę główną oraz puchar Grand Prix, ufundowany przez Starostę Powiatu Ostródzkiego – otrzymała nasza wychowanka Klaudia Jaworska. Jury w składzie: Anna Zapaśnik – Baron, Anna Burkiewicz, Katarzyna Piechocka, Mariola Świerzewska, Tomasz Urbanowicz oraz Marzena Kopczyńska przyznało także I, II i III miejsce oraz 7 wyróżnień. Zdobywcą I miejsca została Żaneta Szczepkowska z SOSW w Nidzicy, II miejsce – Adrian Kowalkowski z ZPSW w Iławie i III egzekwo – Jagoda Dymek SOSW w Giżycku oraz Patrycja Połeć i Łukasz Wyrębiak z ZPSWR w Ostródzie. Dodatkowo wyróżnienie i nagrodę od dyrektora Centrum Kultury pana Juliana Pawłowskiego otrzymał Adrian Kowalkowski. Wyróżnienia otrzymali: Paulina Orzechowska z SOSW w Elblągu, grupa „Moje ręce mówią” z SOSW w Ełku, Ewa Słomska z SOSW nr 2 w Elblągu, Natalia Dąbrowska z SOSW w SOSW w Nidzicy, Julia Gryszkiewicz i Mariola Owsianka z SOSW w Szymanowie, Seweryn Mróz i Wiktoria Car z ZPSWR w Ostródzie. Wszyscy uczestnicy otrzymali nagrody i pamiątkowe dyplomy. Fundatorami nagród i wyróżnień byli: Starosta Ostródzki, Burmistrz Miasta Ostróda, Przewodniczący Rady Powiatu Ostródzkiego oraz Pełnomocnik Burmistrza ds. Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym w Ostródzie. Organizatorzy serdecznie dziękują za wsparcie. Światowy Dzień Zdrowia. Światowy Dzień Zdrowia jest obchodzony co roku 7 kwietnia, w rocznicę powstania Światowej Organizacji Zdrowia. Każdego roku WHO wybiera jako temat przewodni inny obszar priorytetowy ważny z punktu widzenia zdrowia publicznego - w tym roku jest to Bezpieczeństwo Żywności. Z tej okazji wychowankowie internatu pod opieką p. Anny Morawskiej i p. Ilony Krawczyk. zorganizowali happening nt. jak postępować z żywnością i przygotowywać posiłki w domach w sposób bezpieczny, stosując się do zasad zawartych w opracowaniu WHO „Pięć kroków do bezpieczniejszej żywności”. Przedstawiono również 12 zasad zdrowego odżywiania. Spotkanie zakończyło się poczęstunkiem przygotowanych wcześniej przez wychowanki gr. VII i kilku wybranych wychowanków z innych grup potraw odpowiednich pod względem wartości odżywczych. Kaufland marketem przyjaznym wychowankom naszego internatu. To już trzeci rok z rzędu, jak Kaufland w Ostródzie wspiera wychowanków z naszego internatu. Dzięki hojności dyrekcji marketu Kaufland zorganizowano pomoc dla uczniów najbardziej potrzebujących i paczki świąteczne. W ramach współpracy w lutym 2015 roku grupy wychowawcze wybrały się na wycieczkę do Kauflandu, gdzie mogły zwiedzić sklep , również od zaplecza. Kolejnym etapem współpracy był zorganizowany w internacie przez p. Annę Kapturkiewicz i p. Beatę Synowiec w miesiącu marcu 2015r. konkurs plastyczny pt. „ Kaufland moim marketem spożywczym”. Wychowankowie chętnie wzięli udział w konkursie, a laureaci otrzymali upominki i słodycze pozyskane od dyrekcji sklepu Kaufland. Strażacy z Komendy Powiatowej PSP w Ostródzie wzorem dla naszych wychowanków. Od października 2014 roku realizowany jest w internacie projekt zajęć profilaktycznych pt. „Służby mundurowe wzorem właściwych postaw obywatelskich.” autorstwa p. Ewy Ostrowskiej i p. Edyty Palczewskiej. Projekt ma na celu miedzy innymi kształtowanie właściwych postaw obywatelskich, zaszczepianie dyscypliny, uczciwości i patriotyzmu. Prowadzone zajęcia rozbudzają poszanowania dla prawa i porządku oraz kształtują postawę wrażliwości na krzywdę innych oraz chęć niesienia pomocy potrzebującym. Stanowią również ciekawy i aktywny sposób spędzania czasu wolnego. W tym roku szkolnym młodzież bierze udział w I etapie projektu „Grupa pożarowa”. Projektem objęci są najstarsi wychowankowie grupy IV i V, którzy poznają ogólne procedury zachowania się w razie wypadków i umiejętne ich zastosowanie w praktyce. Do tej pory chłopcy mieli możliwość udziału w praktyczno – teoretycznych spotkaniach w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ostródzie, na których zapoznali się ze specyfiką pracy i podstawowymi zadaniami oraz umiejętnościami strażaka, poznali zasady prawidłowego zachowania się w obrębie zagrożenia oraz podstawowy sprzęt ratowniczy. Przeszli naukę zasad powiadamiania służb ratowniczych o zauważonym zagrożeniu oraz udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Poza tym wychowankowie biorą udział w zajęciach sportowych, podnoszących sprawność fizyczną i kształtujących umiejętność zdrowego stylu życia. Wycieczka do Gdyni. chłopcy z grupy III pod opieką p. Anny Morawskiej i p. Joanny Maciejewskiej udali się na wycieczkę pn. „Gdynia – żeglarska stolica Polski ”. Pierwszym punktem wycieczki było zwiedzanie Centrum Nauki EXPERYMENT, gdzie chłopcy za pomocą atrakcyjnych form mieli możliwość zdobycia wiedzy na temat praw rządzących przyrodą. Następnie wszyscy udali się do Akwarium Gdyńskiego, w którym obejrzeli wodny świat i zamieszkujące go stworzenia z różnych rejonów świata. Po zwiedzaniu Akwarium wychowankowie wraz z opiekunami udali się na spacer wzdłuż Skweru Kościuszki, gdzie mogli podziwiać statki zacumowane w porcie. Wycieczkę zakończył posiłek w restauracji McDonald w Nowym Dworze Gdańskim. Wyprawa do Gdyni była bardzo udana, wszyscy dobrze się bawili, a pogoda dopisała na medal. Turniej tenisa stołowego. Po raz kolejny chętni wychowankowie internatu wzięli udział w Turnieju Tenisa Stołowego o Puchar Dyrektora ds. Wychowania i Opieki. Rozgrywki trwały od połowy listopada 2014r. pod czujnym okiem organizatorów pana Piotra Górskiego i Tomasza Urbanowicza. Zawodnicy rywalizowali ze sobą w dwóch kategoriach: dziewcząt i chłopców. Tenis stołowy jako gra dynamiczna wymaga od zawodników szybkości, doskonałej koordynacji oraz przygotowania technicznego, dlatego też rozgrywki były pasjonujące i wywołały spore emocje. Rywalizacja, pomimo iż zacięta, przebiegła w duchu poszanowania rywala i w atmosferze fair play. 21 stycznia turniej zakończyły mecze finałowe, które sędziował dyrektor ośrodka pan Tomasz Brzeski oraz wychowawca gr. VI pan Tomasz Urbanowicz. W grupie dziewcząt zwyciężyła Katarzyna Machnowska. Kolejne miejsca zajęły Patrycja Połeć i Wiktoria Rauch. W grupie chłopców I miejsce zajął Wojciech Klonowski, II – Krystian Sikorski, a III - Patryk Graf. Zdobywcom pierwszych miejsc puchary wręczyli pani wicedyrektor i dyrektor ośrodka. Wszyscy laureaci otrzymali nagrody rzeczowe, a uczestnicy słodkie upominki. Zwycięzcom serdecznie gratulujemy! Konkurs Mistrz pięknego czytania. 20 stycznia w internacie odbył się po raz kolejny konkurs „Mistrz pięknego czytania”. W pięknej śnieżnej scenerii chętni wychowankowie zaprezentowali wybrane utwory o tematyce zimowej. Dodatkową atrakcją było pojawienie się Pani Zimy, która podczas obrad jury zadawała zebranym zimowe zagadki. W tej roli wystąpiła Sandra, wolontariuszka klubu „Ośmiu”. Do zmagań w tegorocznym konkursie przystąpiło 9 uczestników, których oceniało jury w składzie: Wicedyrektor ds. Opieki i Wychowania pani Maria Jędrzejczyk, pani Alicja Sposób – opiekun klubu „Ośmiu” młodzieżowego wolontariatu w internacie ZSZ im. S. Petofi i pani Anna Głogowska kierownik Biblioteki Publicznej na zamku ostródzkim. Przy ocenie występu jury brało pod uwagę poniższe kryteria: płynność czytania, wyrazistość, kontakt z publicznością, intonację oraz poprawność czytanego tekstu. Wyłonienie zwycięscy nie było łatwe, gdyż wszyscy uczestnicy doskonale przygotowali się do występu. W kategorii dzieci do lat 14 Mistrzem pięknego czytania została Kinga Binder, II miejsce zajął Seweryn Mróz, III miejsce - Natalia Wesołowska i Ernest Nikiel. W kategorii starszych wychowanków Mistrzem pięknego czytania został Łukasz Wyrębiak, II miejsce zajął Patryk Graw, III- Sylwia Mackiewicz. Nad przebiegiem konkursu czuwały organizatorki: p. Beata Synowiec i p. Anna Morawska. Gratulujemy laureatom zwycięstwa a wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział w konkursie. Bal karnawałowy. 19 stycznia w internacie odbył się bal karnawałowy pt. „MAGIA CYRKU ”. Tego dnia jadalnia zamieniła się w prawdziwą arenę cyrkową, przyozdobioną w różnokolorowe serpentyny, balony oraz dekoracje wykonane przez chłopców z grupy III. Karnawałową imprezę rozpoczął klaun Seweryn, który przywitał wszystkich i zaprosił do zabawy. W klimat cyrku wprowadzili nas chłopcy z gr. III wykonując piosenkę Majki Jeżowskiej ,,Cyrk wita Was”. Następnie wszystkie dzieci i młodzież mogły uczestniczyć w konkursach, zagadkach i innych atrakcjach przygotowanych przez p. Annę Morawską i p. Joannę Maciejewską. Chętni wychowankowie wzięli udział min w „Karnawałowej paradzie”, zabawie z tekstem ,,Karnawałowy bal”, ,,Balonowym ping pongu ”, ,,Słodkim celu ”, ,,Karnawałowym deserze”, ,,Złamanym sercu” i wielu innych ciekawych konkurencjach. Jak co roku wybrano też królową i króla balu. Tym razem ten zaszczytny tytuł przyznano Ewie Szałata i Ernestowi Nikiel. Para wspaniale zatańczyła pierwszy taniec i porwała do tanecznej zabawy pozostałych wychowanków. Wieczór wigilijny. Wieczór wigilijny w tradycji polskiej jest jednym z najbardziej uroczystych i wzruszających wieczorów roku. Również w internacie ten wieczór należy do wyjątkowych. Tradycyjnie wychowankowie, pracownicy i zaproszeni goście spotkali się 18 grudnia na uroczystej kolacji, aby przełamać się opłatkiem i złożyć życzenia. Był to niepowtarzalny wieczór, pachnący choinką i wigilijnymi potrawami, pełen dobrych uczuć, radości i tradycji. W świąteczny nastrój wprowadziły wszystkich Jasełka przygotowane przez wychowanków internatu i wychowawców grupy I i II oraz chór, śpiewający kolędy i pastorałki pod kierunkiem pani Marzeny Kopczyńskiej. Po występie zaproszeni goście oraz Dyrektor Placówki i Wicedyrektor ds. Wychowania i Opieki złożyli wszystkim świąteczne życzenia. Wspólne łamanie się opłatkiem rozpoczął krótką modlitwą ks. Dziekan Roman Wiśniowiecki. Wieczór wigilijny upłynął w atmosferze rodzinnego ciepła i wzajemnej życzliwości . Były płynące z głębi serca życzenia oraz wspólne śpiewanie kolęd. Dzięki wysiłkom wspaniałych pań kucharek nasi podopieczni mieli szanse spróbować tradycyjnych wigilijnych potraw: barszczu czerwonego, ryb, śledzi na kilka sposobów, pierogów, kapusty z grzybami i wielu innych smakowitych dań. Kolację zakończyło przybycie wyczekiwanego przez dzieci Mikołaja, który dzięki życzliwości przyjaciół naszego Ośrodka mógł wręczyć wszystkim wspaniałe paczki. Wieczór wróżb i magii. "Na świętego Andrzeja pannom z wróżby nadzieja." 27 listopada internacie odbył się Wieczór wróżb i magii zorganizowany przez grupę IV pod kierunkiem pani Edyty Palczewskiej i Marzeny Kopczyńskiej. Impreza rozpoczęła się zgodnie z tradycją andrzejkową od wróżby z butami, rzucania grosikiem i tańca z wylosowaną partnerką. W pięknie udekorowanej i tajemniczo oświetlonej sali wychowankowie ciekawi swojej przyszłości, imienia wybranka, zawodu, czy spełnienia marzeń korzystali z usług wróżbitów. Magiczną cześć imprezy zakończyły tańce do których przygrywał DJ Zbycho & Ruda. Andrzejkowy wieczór był dla wszystkich wychowanków wspaniałą okazją do wspólnego spędzenia czasu, w miłej i pełnej zabawy atmosferze. Obchody Światowego Dnia Rzucania Palenia Tytoniu. W ramach tegorocznych obchodów Światowego Dnia Rzucania Palenia Tytoniu 26 listopada młodzież z naszego internatu pod kierunkiem pani Anny Morawskiej, Beaty Synowiec i Marzeny Kopczyńskiej zorganizowała Happening Antynikotynowy. Zarówno w Polsce, jak i na świecie problem używania tytoniu występuje na bardzo dużą skalę. W ramach akcji profilaktycznej wystawiono spektakl pt. „Na przystanku w dzień majowy”, promujący zdrowy styl życia. Chętni wychowankowie mogli wziąć udział w quizie nt. zdrowotnych i społecznych skutków palenia tytoniu. Ponadto wszystkie grupy wychowawcze otrzymały z Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Ostródzie ulotki i materiały informujące o zgubnych skutkach palenia papierosów. Podejmowane w naszej placówce tego typu działania mają na celu zaszczepienie wśród młodych ludzi mody na niepalenie, ochronę przed zgubnymi skutkami uzależnień, a także zainteresowanie zdrowym, aktywnym stylem życia. Podsumowanie konkursu plastycznego „Ostróda – moje miasto”. 18 listopada odbyło się podsumowanie konkursu plastycznego „Ostróda – moje miasto”, zorganizowanego przez panią Ewę Ostrowską. Uczestnicy przedstawili swoje prace, przybliżając tym samym ciekawe miejsca w naszym mieście pozostałym wychowankom. Prace naszych wychowanków oceniało jury, którego przewodniczącym był zaproszony gość, miłośnik kultury lokalnej, badacz dziejów regionu, pisarz i historyk, Tadeusz Peter. Po wysłuchaniu prezentacji wyłoniono zwycięzców konkursu: Łukasz Wyrębiak i Maria Słodkowska – I miejsce, Marek Rachuba – II miejsce oraz Marcin Masiak i Krystian Sikorski – III miejsce. Pan Tadeusz Peter opowiedział lokalną legendę, przybliżył historię Ostródy i jej zabytków, a także losy budynku w którym mieści się obecnie internat placówki. Na zakończenie wręczył zwycięzcom dyplomy, nagrody oraz książkę swojego autorstwa "60 lat powojennej Ostródy" z autografem. Spotkanie to pogłębiło wiedzę naszej młodzieży o mieście i okolicy, kształtując jednocześnie w nich poczucie tożsamości z mieszkańcami Ostródy i patriotyzm lokalny. Konkurs „Znam Zasady Ruchu Drogowego. W trosce o bezpieczeństwo dzieci 6 listopada po raz kolejny w internacie został zorganizowany konkurs „Znam Zasady Ruchu Drogowego”. Zmagania uczestników poprzedziła prelekcja przeprowadzona przez przedstawiciela Straży Miejskiej w Ostródzie pana Roberta Kwiatka nt. „Bezpieczna droga do szkoły”. Wychowankowie biorący udział w konkursie zostali podzieleni na cztery zespoły, które równo walczyły o punktację. Konkurencje miały różnorodną formę, ale wszystkie dotyczyły znajomości zasad ruchu drogowego oraz numerów alarmowych i prawidłowych kontaktów ze służbami ratowniczymi. Uczestnicy rozwiązywali krzyżówki, rebusy, wykreślanki sylabowe, uzupełniali plansze z prawidłowym wyposażeniem rowerów. Zmagania naszych podopiecznych oceniało, jury w którym zasiedli zaproszeni goście: pan Robert Kwiatek i funkcjonariusz policji pan Jarosław Ławnicki. Panowie mieli duży problem z wyłonieniem I miejsca, gdyż wszyscy wychowankowie wykazali się dużą wiedzą i umiejętnościami. Ostatecznie wyłoniono zwycięskie drużyny, którym nagrody wręczyli pan dyrektor i pani wicedyrektor Placówki. Główną nagrodą będzie wyjazd do kina oraz wyjście na kręgle i pizzę, co jest ogromną zachęta dla wszystkich wychowanków do wzięcia udziału w konkursie w przyszłym roku, a tym samym przyswajania wiedzy na temat bezpieczeństwa na drodze. Koordynatorem całego przedsięwzięcia była pani Elżbieta Sarnecka i Beata Synowiec, a w przygotowaniach i prowadzeniu konkursu z pomagały panie Agnieszka Fert i Anna Kapturkiewicz. Konkurs recytatorski. 23 października odbył się w internacie konkurs recytatorski. Juri w składzie Anna Mówińska, Ewa Janicka i Małgorztaa Beczyńska oceniało występy naszych wychowanków w 2 kategoriach wiekowych młodszej i starszej. Pod uwagę wzięto opanowanie tekstu, sposób recytacji i ogólne wrażenia artystyczne. Wszyscy nasi podopieczni włożyli dużo pracy i solidnie przygotowali się do występu. Juri wyłoniło 3 najlepsze miejsca w obydwu kategoriach: Grupa młodsza: I miejsce: Sebastian Lajzer II miejsce: Karol Kołodziejski i Mateusz Niedbalski III miejsce: Kinga Binder Grupa starsza: I miejsce: Seweryn Mróz II miejsce: Krystian Sikorski III miejsce: Dariusz Pszuk Uroczysta akademia z okazji Dnia Edukacji Narodowej. 15 października 2014r. w internacie odbyła się akademia poświęcona Dniu Edukacji Narodowej. Uroczystość rozpoczął występ wychowanków przygotowany przez p. Ewę Ostrowską i p. Kamilę Fryczyńską. Deklamowano wiersze, śpiewano piosenki, nie zabrakło również humoru z „życia internatu” w postaci zabawnego skeczu. Nasi podopieczni podziękowali wszystkim wychowawcom oraz pracownikom internatu za opiekę i trud włożony w kształtowanie ich serc i umysłów. Na zakończenie wręczyli wszystkim kwiaty i własnoręcznie wykonane upominki, a przedstawiciele Samorządu Internatu nagrodzili Super Wychowawcę. W tym roku najwięcej głosów zebrała pani Ilona Krawczyk. Gratulujemy! Dyrektor Placówki i Wicedyrektor ds. Wychowania i Opieki podziękowali wszystkim pracownikom za wkład pracy oraz zaangażowanie, życząc dalszych sukcesów. Święto Pieczonego Ziemniaka. „Święto dziś ziemniaka mamy, tak więc wszystkich zapraszamy. Na konkursy i zawody, na zagadki i nagrody . Uśmiech, humor i zabawa to jest najważniejsza sprawa!” 2 października wychowankowie internatu tradycyjnie powitali nadchodzącą jesień wesołą zabawą przy ognisku. W tym roku impreza odbyła się pod hasłem „Święto pieczonego ziemniaka”, a nasi podopieczni zmagali się w wyścigach i konkursach, w których ziemniaki stanowiły motyw przewodni. Było więc celowanie ziemniakami do koszy, przenoszenie ziemniaków na drewnianych łyżkach, konkurs na odnalezienie największej ilości ukrytych ziemniaków oraz najciekawszego „ziemniaczanego cudaka”. Również wychowawcy mogli wykazać się w konkurencji na najdłuższą obierkę. Kulminacyjnym punktem było oczywiście rozpalenie ogniska prze pana Dyrektora i panią Wicedyrektor ds. Wychowania i Opieki oraz pieczenie i degustacja kiełbasek oraz ziemniaków. Ognisko było doskonałą formą aktywnie spędzonego wolnego czasu na świeżym powietrzu w miłej atmosferze przepełnionej humorem i radością. Nad przebiegiem imprezy czuwali wychowankowie grupy IV pod czujnym okiem p. Edyty Palczewskiej i p. Marzeny Kopczyńskiej. Dance Central – tańcz z przyjaciółmi. „Gdy tańczę nie mogę oceniać, nienawidzić, mogę tylko być wesoły i pełny chęci do tańca” Hans Bos W ramach zajęć integrujących społeczność internatu 30 września panie Edyta Palczewska i Marzena Kopczyńska przygotowały konkurs tańca „Dance Central – tańcz z przyjaciółmi.”. Chętni wychowankowie ramię w ramie lub w przeciwnych drużynach mogli sprawdzić swoje zdolności w specjalnie ułożonych układach tanecznych do najnowszych, znanych utworów muzycznych. Konkurs cieszył się ogromnym powodzeniem i był doskonałą zabawą, a przy okazji nauką kroków tanecznych. Chętnych do rywalizacji było wielu. Najlepsi zostali wyłonieni poprzez punktację komputerową. Ku zaskoczeniu wszystkich 3 czołowe miejsca zajęli chłopcy J I miejsce - Hubert Jaworski, II miejsce - Seweryn Mróz. III miejsce - Adam Kraśniewski. Gratulujemy! Uroczyste powitanie nowych wychowanków. Tradycją naszego internatu jest uroczyste włączanie nowych wychowanków do społeczności Placówki. W czwartek, 25 września, odbyły się „Pirackie otrzęsiny”. Tegoroczna impreza przeniosła nas na wyspę piratów, którą włada Król Czarnobrody. Aby zostać pełnoprawnymi mieszkańcami wyspy nowi wychowankowie musieli przejść kilka niezwykłych prób, jakie przygotował im Król i reszta piratów. Było szukanie skarbów, malowanie twarzy, tańce, konkurencje sprawnościowe oraz próba kreatywności przy tworzeniu pirackiego stroju. Wszyscy odważnie udowodnili, że zasługują, by wstąpić w mury naszego internatu i dostąpili zaszczytu pasowania na Wychowanka przez pana Dyrektora oraz panią Wicedyrektor ds. Wychowania i Opieki. Otrzęsiny były wspaniałą formą integracji wychowanków. Zabawy z dużą dozą humoru sprzyjały tworzeniu się pozytywnych relacji miedzy wszystkimi mieszkańcami. nad przebiegiem iprezy czuwały organizatorki: Krawczyk i p. Ilona Cherkowska. "Już wakacje są za nami, szybko zbiegły letnie dni. Jesień staje przed oknami, jesień puka już do drzwi. Znowu cię witamy, szkoło, bo nauki nigdy dość. W internacie jest wesoło i ciekawych rzeczy moc." Napisała: Edyta P.
- Алև скοሆቀሖሃ
- Еχолоцጴп ж
- Οլուчиշыч κըснθ ኩгоро ጎфሕչը
- Еኚኑнօ иքа
Już wakacje są za nami. szybko zbiegły letnie dni. jesień staje przed oknami. jesień puka już do drzwi. Ref: Do szkoły czas, do szkoły czas. Wrześniowy wstał poranek. do jasnych sal, do szkolnych klas. wracamy roześmiani.Moje dzieci muszą czasem zobaczyć „inną mamę” – tę bardziej obecną. Opowiem wam, jak nauczyłam się rezygnować z wakacyjnych planów i odnawiać rodzinne na dobre wakacje? Mieć czas dla siebie i rodziny. Nawet bez planu i wypasionego wyjazdu za najmłodszy syn lubi zapomnieć o butach. Dokądkolwiek się wybieramy – zazwyczaj na ostatnią chwilę – pyta: „Będę tam potrzebował butów?”. Odpowiedź jest zawsze twierdząca, ale musi upłynąć jeszcze dużo czasu, nim powstrzyma go to przed wsiadaniem do auta boso, bez świadomości, że kiedy znajdziemy się naprawdę daleko od domu, będzie także:Masz dość stresującego życia? Czas na rodzinne wakacje!Pewnego dnia (dnia pod hasłem „zawracamy-bo-w-samochodzie-jest-mniej-butów-niż-stóp”) byłam naprawdę zirytowana. Znacie ten stan, kiedy człowiek szybko chodzi, szybko mówi i szybko wpada w szał, bo nie przewidział czasu, żeby się skupić i pozbierać? Tak było ze się skupiła, pewnie zauważyłabym, że ktoś nie ma butów, a wyszczekiwane komendy wcale nie pomagają nam wyjść z domu na cisnęłam już buty na tylne siedzenie i wyjechałam z podjazdu po raz enty tego dnia, syn zadał mi pytanie, które w jednej chwili sprowadziło mnie na ziemię. „A jak mecze się skończą, będziemy mieli czas na »Tydzień z mamą«?”Przepis na dobre wakacje„Tydzień z mamą” miał miejsce zeszłego lata. Po zakończeniu roku szkolnego, kiedy mąż uwiązany był jeszcze w swojej ponadetatowej pracy, zabrałam dzieci do domku moich rodziców. Tylko czwórka dzieci i ja. Trochę się bałam jazdy, przerażało mnie też, czym zajmę czworo wymagających ludzików przez pięć dni z powinnam się była martwić. Podróż minęła spokojnie (przynajmniej tak to wspominam po prawie roku), a na miejscu spędzaliśmy dni chodząc na spacery i grając we wszystkie gry planszowe, jakie znaleźliśmy. Przypaliłam obiad, co bardzo nas rozśmieszyło, utknęliśmy w błocie, próbując przepchnąć kajak i chichotaliśmy przy tym. Pewnego dnia źle obliczyłam czas potrzebny na obejście jeziora dookoła, więc z powrotu do domu zrobiliśmy całe przedstawienie, dziewczyny narzekały, a chłopcy rozśmieszali je, udając że widzą fatamorganę w postaci sklepów ze słodyczami, w których wszystko jest za było w tamtym tygodniu „maminych porażek”, ale właściwie dobrze się bawiłam, dzieci też. Nigdzie się nie śpieszyliśmy, buty nie były potrzebne, zbliżyliśmy się z dziećmi do siebie w sposób, za którym teraz miałam planu, żeby „Tydzień z mamą” stał się doroczną tradycją, ale dzieci – owszem. Uwielbiają swoje zajęcia sportowe, gry i lekcje muzyki, to jasne, ale tak samo, a nawet bardziej, kochają gry planszowe, leniwe poranki i mamę bez terminarza w ogarniają mnie wątpliwości, myślę o moim synu, który w samochodzie wciąga na nogi zapomniane buty i prosi o „więcej mnie”, nawet jeśli właśnie jestem także:Jak wychować szczęśliwe dziecko?Brak planu to też planU progu wakacji, kiedy słyszę, jak inne rodziny szczegółowo planują całe lato, mam trochę skrupułów, anulując większość zajęć. Czy dzieci powinny mieć coś do roboty? Czy jesienią będą miały zaległości, jeśli nie będą ćwiczyć w lecie? Czy zaczniemy chodzić po ścianach i wzajemnie doprowadzać się do szału, nie mając konkretnych planów?Często słyszymy, jak ważne jest, żeby się „zresetować” – czuję, że ten „reset” jest dla dzieci równie ważny, jak dla nas. Katie Hurley, dziecięca psychoterapeutka, w swojej książce „The Happy Kid Handbook” („Przewodnik szczęśliwego dziecka”) pisze tak:Dzieci muszą mieć czas na bycie dziećmi – na zabawę, pisanie, rysowanie, śpiew, taniec i wygłupy. I dodaje: „Choć dzieci lubią różne sporty zespołowe, bardzo ważne jest, by dać im też mnóstwo wolnego czasu na odkrywanie świata”.Czytaj także:Podróżowanie z małym dzieckiem jest możliwe i fajne! Nasze praktyczne radyWolny czas pozwala odbudować więzi, osłabione podczas roku szkolnegoKiedy resetujemy nasze telefony komórkowe, zabawki albo telewizory, często pojawia się komunikat, który przypomina, że w urządzeniu przywrócone zostaną ustawienia fabryczne. Lubię myśleć, że to właśnie dzieje się podczas naszych wakacji. Jako matka dzieci, niebędących już dawno oseskami, z czułością myślę o ich niemowlęctwie. Zawsze byliśmy blisko – gdy kołysałam je do snu i gdy modliłam się, żeby były cicho dość długo, bym zdążyła wziąć prysznic – była między nami ta więź, która z upływem czasu zdaje się sądziłam, że to ja chcę przywrócić dzieciom „ustawienia fabryczne”, ale być może i one tego chcą. Najlepsza rzecz, jaką mam dla nich tego lata, to nie harmonogram wypełniony zajęciami, lecz świadome starania, by dać im więcej siebie. Tego lata mam zamiar nas wszystkich zresetować, urządzając „Tydzień z mamą” albo po prostu pytając, jak chciałyby spędzić wakacje. W ogóle nie mam obaw przed naciśnięciem tego guzika. Prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać. .