w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Bodzentynie. Szkole Podstawowej im. A.Wacińskiego w Bodzentynie. Każdy rodzic/prawny opiekun ucznia na początku roku szkolnego zakłada konto użytkownika w dzienniku elektronicznym. Każdy rodzic/prawny opiekun ucznia ustanawia hasło, które powinno być zmienianie co 30 dni. Hasło musi się składać.
Ministerstwo Edukacji Narodowej wciąż walczy, by przekonać rodziców 6-latków, że szkoły są gotowe na przyjęcie ich dzieci. Uruchomiono ostatnio specjalną infolinię, gdzie można zgłaszać uwagi dotyczące podstawówek oraz przygotowano mapę, na której można „wyklikać szkołę dla swojego dziecka”. Ale za wygraną nie daje też stowarzyszenie „Ratuj Maluchy”, które z kolei uruchomiło infolinię, pozwalającą uzyskać informację, „jak odroczyć 6-latka”.- To będzie wyjątkowy rok, bo naukę rozpoczną siedmiolatki i sześciolatki urodzone w pierwszym półroczu 2008 roku. Wspólnie z wami, dyrektorami szkół i samorządami, chcemy mieć pewność, że zrobiono wszystko, by jak najlepiej przygotować podstawówki na przyjęcie pierwszoklasistów, w tym sześciolatków. Wierzymy, że tak już jest w przypadku placówki, którą państwo wybraliście dla swojego dziecka – pisze w liście do rodziców minister edukacji narodowej, Joanna także: Sześciolatki w szkole. Ruch Ratuj Maluchy przygotował poradnik dla rodziców przeciwnych reformie- Możecie ocenić to sami, odnajdując wybraną szkołę na zamieszczonej mapie Polski. Znajdziecie tu podstawowe informacje o placówce oraz link prowadzący do jej strony internetowej – zaznacza rodzice z Pomorza podkreślają natomiast, że informacje na stronie MEN rzeczywiście są „podstawowe”, bo ograniczają się głównie do podania adresu, daty powstania placówki i spisu ulic, których mieszkańcy podlegają pod daną W jaki sposób ma mi się to przydać, nie wiem. Numer budynku czy telefonu każdy bez problemu znajdzie w internecie – ocenia pani Natalia Magierska. - Może bardziej przydatne będę informacje z ankiet, które Rady Rodziców i dyrektorzy szkół mają zamieszczać przy tej edukacja poprosiła bowiem dyrekcje, aby w specjalnych formularzach, publikowanych na stronie MEN, ocenili stopień przygotowania ich Ankiety pomogą sprawdzić, czy szkoły są już gotowe, czy też są zadania, które dyrektorzy, nauczyciele i samorządy muszą dopracować, jak najlepiej wykorzystując czas do 1 września – wyjaśnia Joanna nie wszyscy dyrektorzy szkół z Pomorza wzięli sobie do serca prośbę minister. Choć ankiety są dostępne od przeszło tygodnia, ci, którzy już je wypełnili, są w mniejszości. W Gdańsku na 65 szkół wypełniony formularz przesłało 17, w Gdyni na 35 ankiety wysłało 9 czy w Sopocie na pięć dotąd zareagowała jedna. Niewiele lepiej jest też winnych pomorskich miastach. Ci dyrektorzy, którzy jednak uzupełnili formularze, zaznaczyli, że ich szkoły są przygotowane na 6-latki dobrze lub bardzo inaczej postrzegają to natomiast założyciele stowarzyszenia „Ratuj Maluchy”, którzy na swojej stronie internetowej zamieścili poradnik, „ jak odroczyć 6-latka”.- Uruchomiliśmy też infolinię. Pod numer 782 724 255 można dzwonić w poniedziałek między 10 a 14, we wtorek od 14 do 18 i w czwartek między 10 a 13 – mówi Karolina iż instrukcja odroczenia to odpowiedź na e-maile i telefony rodziców, którzy szukają pomocy, bo się boją, że ich pociechy w szkole sobie nie poradzą. O metodach aktywizujących raz jeszcze. Proponowane w programie KOSS sposoby pracy dalekie są od suchego przekazu abstrakcyjnych wiadomości; angażują uczniów emocjonalnie, budzą ich zainteresowanie oraz motywację, uczą samodzielnego myślenia i działania. Twórcy programu zakładają, że nauczyciele będą wykorzystywać w pracyDrodzy Rodzice!Dzisiejszy świat jest miejscem ciągłych zmian w wielu sferach życia. Przystosować się do nich jest zarówno naszym zadaniem, jak i zadaniem młodego pokolenia. Jako Rodzice, wciąż podejmujecie wyzwania wychowawcze, w co wpisuje się również decyzja o tym, kiedy posłać dziecko do szkoły. Jesteście bombardowani pomysłami na edukację, które często przysparzają Wam zmartwień i stresu. Jest to zrozumiałe! Każdy chce jak najlepiej dla swoich dzieci, ale co jest dobre???W obliczu zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków wielu z nas ma mętlik w głowie. Z jednej strony dano nam wolną rękę, z drugiej zaś zostaliśmy wytypowani do podjęcia tej jakże ważnej decyzji, czy posłać pociechę do szkoły w tym roku kalendarzowym, czy zaczekać, aż ukończy 7 w takiej decyzji jest przede wszystkim zaufanie do samego siebie!Kochane Mamy, choć może często nie do końca jesteście tego świadome, stanowicie wspaniały zespół „Domowych Pedagogów – Nauczycieli” dla swoich dzieci. Każde wspólne kolorowanie, czytanie bajek, sprzątanie, organizacja dnia, to zabiegi pedagogiczne, które wdrażają dzieci do bycia przyszłym uczniem. W tak prostych i przyjemnych czynnościach przyswaja sobie ono umiejętność trzymania narzędzia pisarskiego, grupowania elementów, spostrzegawczości i organizacji czasu. To właśnie takie cechy powinno wykazywać dziecko, które jest gotowe w wieku 6 lat podjąć naukę. Jeśli Wasze dziecko jest ciekawe świata (a gwarantuję, że jest), to jest ono gotowe na pójście do szkoły. Bardzo często postrzegamy bowiem gotowość szkolną dziecka, tylko i wyłącznie jako jego własną dojrzałość, natomiast pamiętajmy, że to nie tylko wewnętrzna predyspozycja, lecz proces i efekt współdziałania aktywności dziecka i aktywności dorosłych, którzy tworzą warunki do uczenia. Jest to „współgranie”! Nie wiek decyduje o dojrzałości szkolnej, lecz uwarunkowania rozwojowe, które oferuje dom rodzinny, a za chwilę jest ważne w podjęciu decyzji o posłaniu sześciolatka do pierwszej klasy…..???Myślę, że zanim zaczniemy obserwować dziecko i zastanawiać się nad tym, co zrobić, już dziś rozpocznijmy działania, by zapewnić mu dobry start w szkole. Co to oznacza? Prostą sytuację – zabawę już dziś!Układam na dywanie 3 zabawki, niech będą te ulubione. Która jest największa, zapytajmy, a która najmniejsza?Weźmy kolorowankę do ręki, dla mnie miś, a Ty wybierz co chcesz, córeczko. A teraz sprawdźmy, jak każde z nas pokoloruje, niech będzie na czas, ale starannie, co Ty na to wyjęłam twoje kolorowe skarpetki z suszarni, czy możesz poukładać je parami i schować do szuflady (no i mamy klasyfikację).Gwarantuję, że każde dziecko zrozumie zasady, zainteresuje się zabawą, a nawet oszacuje czas wykonania zadania. Bardzo często jest tak, że opieramy nasze decyzje na testach oraz profesjonalnych opiniach i słusznie! Natomiast pamiętajmy, że dzieci są chłonne wiedzy i mają ogromne możliwości poznawcze, wystarczy bardzo krótki okres czasu, aby pewne umiejętności wypracować. Bardzo dobrze jest, jeśli dziecko zna literki, potrafi policzyć do 10-20, jest uzdolnione plastycznie czy muzycznie, ale nie oszukujmy się, nie każdy z nas może pozwolić sobie na tyle czasu z dzieckiem, aby wyedukować je przed pójściem do pierwszej klasy. Nie martwmy się jak wspominałam wcześniej, poświęcajmy mu tyle czasu, na ile nas stać i uczmy przez zabawę i codzienne czynności, które będzie to poparte rozmową z dzieckiem na temat szkoły, jej zadań itp. Niech nie będzie to tajemnicze miejsce, o którym dziecko nic nie wie, bo to co jest dla nas obce, wydaje się nieco straszne. To co znane, będzie dla dziecka bezpieczne. Przygotujmy nasze dziecko emocjonalnie na wyzwanie związane z edukacją, a gwarantuję, że będzie emocjonalnie gotowe. Zadajmy sobie także pytanie, czy my – Rodzice – jesteśmy gotowi dać dziecku szansę stać się samodzielnym na te kilka godzin poza domem. Dla wszystkich Państwa, którzy chcieliby wykonać samodzielnie w domu test dojrzałości szkolnej, polecam książkę Barbary Wilgockiej – Okoń pod tytułem „Gotowość szkolna dzieci sześcioletnich”. Na ostatnich stronach zamieszczono bardzo przyjemny teścik sprawdzający podstawowe umiejętności, przydatne w procesie edukacji i ułatwiające dziecku związku z podjęciem decyzji o posłaniu dziecka do szkoły chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedną Państwo, co zrobić w sytuacji, gdy dziecko ma dobre przygotowanie manualne, natomiast jest niedojrzałe emocjonalnie. To zależy, co macie Państwo na myśli: chodzi o trudne rozstania, trudności w poradzeniu sobie w niekomfortowych sytuacjach – jak można się cóż…. Jest to norma są rozchwiane emocjonalnie głównie dlatego, że z wieloma sytuacjami spotykają się po raz pierwszy w swoim życiu, a tak jak już wspomniałam wcześniej, to co obce = straszne dla malucha. Należy jednak zwrócić uwagę, że podstawowym sposobem przyswajania pewnej wiedzy u najmłodszych jest modelowanie. Jeśli dziecko obserwuje, jak Rodzic dobrze sobie radzi w sytuacji trudnej, dzielnie stawia czoło problemom, wspiera i jest wspierany przez otoczenia, tak i ono będzie sobie mama odczuje ogromny stres posłania pociechy do szkoły, dziecko odczuje to za uśmiech, dzielna mama = dzielne dziecko. Zaufajmy sobie oraz swojemu instynktowi i pamiętajmy, że w szkole jest jeszcze Pani, której zadaniem jest wspólnie z Rodzicami wdrożyć dziecko w ten nowy świat. Dlatego tak ważna jest wzajemna współpraca obu środowisk. Na smutek, płacz przed wyjściem do szkoły i stres dziecka najlepszym lekiem jest wspierająca rodzina oraz cierpliwa Pani, która wie, że pewne zachowania, zaczątki samostanowienia o sobie dziecka, jego błędy, wolne tempo pracy i wiele, wiele innych spraw, wynikają po prostu z normy rozwojowej przypisanej do dobrze wiemy, że dziecko zakłada nogę na krzesło, siedząc przy stole i denerwuje nas to, po czym ze złością zwracamy uwagę, aby usiadło prosto, bo w szkole Pani będzie kazała siedzieć tak, jak na ucznia przystało! W żadnym wypadku. Przecież kościeć dziecka jeszcze nie stwardniał zupełnie, a mięśnie zaczynają dźwigać coraz większy ciężar. Towarzyszy temu szybki wzrost, co wiąże się z bólem, dlatego dzieci przyjmują różne pozycje, aby poczuć się jak najbardziej mojej klasie jest chłopiec, którego sprawność i koordynacja niejednokrotnie wywołały u mnie podziw. Podejrzewam, że założenie stopy za głowę nie sprawiłoby mu najmniejszego problemu. Nie zwracam na to uwagi, ponieważ nie ma to najmniejszego wpływu na jego pracę podczas zajęć. Dlatego Drogie Mamy cierpliwy wychowawca to „Wasz człowiek w szkole”. Zaufajcie sobie nawzajem, a to będzie ogromne wparcie emocjonalne dla Waszego mogą być plusy posłania pociechy do pierwszej klasy w wieku sześciu lat?Na pewno gimnastyka umysłu, który jest już chłonny i gotowy do przyjmowania wiedzy. Dla małego leniuszka – pożyteczna organizacja dnia, dla jedynaka – możliwość obcowania z rówieśnikami, uczenie się norm społecznych dotyczących większej grupy, dla dziecka nie znającego literek – radość z pierwszego samodzielnego zapisania swojego imienia i policzenia paluchów u każdej dłoni. Dla każdego dziecka indywidualnie będzie to jakiś osobisty 10 lat to złoty wiek dziecka, w którym uczy się ono rzeczy nad podziw ono poczucie doskonałości świata, dlatego też z łatwością przyjmie normy społeczne oraz zaakceptuje osoby dorosłe w nowym otoczeniu. Nastawienie dziecka do otoczenia jest pozytywne, bowiem dopiero uczy się wnioskowania, osądzania i oceniania, co chroni je przed buntem i krytyką. Stąd dziecko poddaje się w łatwy sposób oddziaływaniom wychowawczym, co sprzyja nauce jak nigdy dziecko chętnie podejmuje działania związane z nauką, pracuje i słucha poleceń. Oczywiście, aby było tak pozytywnie, jak to przedstawiam, niezbędne są odpowiednie i przemyślane działania wychowawcze, o których już wspominałam wcześniej. Jakie minusy. Na pewno trudność w przeprowadzeniu dziecka od uczenia się incydentalnego, charakterystycznego w wieku przedszkolnym, do uczenia się intencjonalnego, w którym przecież chodzi już nie tylko o zabawę, ale również o opanowanie pewnych wiadomości. Tu znowu ważną rolę odgrywa dom rodzinny. Jeśli dziecko posiada pewne obowiązki w domu, którym musi poświęcić uwagę i czas, nie wystraszy się ono pewnej odpowiedzialności wynikającej z obowiązków szkolnych. Zapewne dochodzi tu obawa przed porażką, ale po raz kolejny podkreślam, że program nauczania i postępowanie zgodne z dzisiejszymi trendami w edukacji nastawione jest na zorganizowanie sytuacji, w których każde dziecko jest w stanie osiągnąć się szczerze, że osobiście jestem dużą optymistką i wierzę, że wszystkie dzieci mają w sobie potencjał, który może z nich wypłynąć przy odpowiednim wsparciu. Jeśli natomiast jest zblokowany, przyczyna tkwi w którymś z aspektów otoczenia. Ale wierzę, że dzieci, nawet własne, które znamy tak dobrze, potrafią nas zaskoczyć. Dajmy im szansę pokazać, że są zdolne!!!Nazywam się Monika Kozłowska. Ukończyłam studia magisterskie na kierunku Pedagogika na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Zaraz po studiach pracowałam w przedszkolu, prowadząc w międzyczasie warsztaty dla Mam. Obecnie mam przyjemność pracować w Szkole Podstawowej w malowniczej wsi Nowogród. Mam to szczęście, że jestem częścią grona pedagogicznego we wspaniałej szkole – SZKOLE WSPÓŁPRACY, gdzie na pierwszym miejscu stawiane są potrzeby dziecka. Nauczanie jest moją pasją i w tym się spełniam. Poza tym po prostu lubię dzieci, ich naturalną spontaniczność i nieograniczoną empatię.
II. Wzrost poczucia bezpieczeństwa uczniów w szkole. III.Integracja uczniów w szkole i wzmocnienie więzi między uczniami, nauczycielami i rodzicami we wspólnym działaniu na rzecz przeciwdziałania przemocy i nękaniu. Cele - skierowane na uczniów: 1. eliminowanie niewłaściwych zachowań, 2. wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa uczniaTheinterest of investigation is substantially oriented to the educational processes ofimprovement and strengthening.The aim is towardanintegralformation of the girls and boys.The method isusing artistic practices to give more positive possibilities by having the subjects immersed in a changing and challenging society.
Opublikowano: 2013-10-01 10:34:20+02:00 · aktualizacja: 2013-10-01 12:09:28+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2013-10-01 10:34:20+02:00 aktualizacja: 2013-10-01 12:09:28+02:00 Bogna Białecka, psycholog rodzinny i dziecięcy, autorka książek, publicystka, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii, mama czwórki dzieci rozmawia z portalem o skutkach posłania sześciolatków do szkół. Ministerstwo Edukacji Narodowej przeprowadziło ostatnio reformę szkolnej podstawy programowej, ograniczając program nauki w pierwszych trzech klasach szkoły podstawowej, nie zmieniając treści podręczników przeznaczonych dla czwartej klasy. Co sądzi Pani o takim sposobie przeprowadzenia reformy i jakie mogą być jej skutki dla dzieci? Bogna Białecka: Mam córkę, która jest w II klasie i widzę odchudzenie programu. Przeskok w podstawie programowej następuje po zakończeniu trzeciej klasy. Niestety można było się tego spodziewać. Po zakończeniu szkoły podstawowej dzieci powinny mieć konkretną wiedzę. Jeżeli będzie dochodzić do dalszego odchudzania programu tak, żeby dostosować go do aktualnego poziomu nauczania początkowego, to szóstoklasiści będą potrafili dodawać, odejmować, mnożyć, dzielić i koniec. Zdaję sobie sprawę, że to nadmierne uproszczenie, jednak chcę zwrócić uwagę, że gdyby być naprawdę konsekwentnym w odchudzaniu programu, to szkołę podstawową kończyć będą ludzie na poziomie pół- analfabetów. Co sądzi Pani o forsowanym przez MEN pomyśle posyłania sześciolatków do szkół? Czy rzeczywiście w wieku sześciu lat posiadają one już odpowiednią dojrzałość emocjonalną, aby zmierzyć się z obowiązkami szkolnymi? Bogna Białecka: Za mało mówi się o najważniejszych argumentach przeciw posyłaniu sześciolatków do szkół, które bazują na neuropsychologii. Odsyłam do badań doktora psychologii Petera Blythe`a, który w latach 70 założył Instytut Psychologii i Neurofizjologii w Chester. Zajmował się on badaniem rozwoju neuropsychologicznego dzieci. W trakcie rozwoju nabywamy pewnych odruchów na poziomie neurologicznym, które później naturalnie zanikają wraz z rozwojem i na ich miejsce pojawiają się inne. Jest to częścią prawidłowego rozwoju. Dziecko sześcioletnie ma niedojrzały układ nerwowy i po prostu fizycznie z rożnymi wymaganiami związanymi z nauką szkolną sobie nie radzi. Przykładem może być bardzo banalna sprawa jaką są mikroruchy. Dziecko w szkole musi wykonywać precyzyjne ruchy - pisząc, rysując, wypełniając zeszyty ćwiczeń. Sześciolatek męczy się przy tym, dziecko zaledwie rok starsze radzi sobie łatwiej. Takich przykładów jest dużo. W tym roku ukazała się bardzo dobra książka- „Jak ocenić dojrzałość dziecka do nauki” – Sally Goddard. Autorka szczegółowo omawia sprawy związane z rozwojem układu nerwowego dzieci. Okazuje się, że na poziomie neurobiologicznym dziecko sześcioletnie najczęściej nie jest gotowe do wyzwań szkolnych. Kolejny problem, to fakt, że sześciolatki w szkole najczęściej pozbawione są tego, co dziecko w tym wieku powinno jeszcze robić. Chodzi o ważną w rozwoju neuropsychologicznym zabawę spontaniczną, czyli bieganie, skakanie, huśtanie się, kręcenie na karuzeli, wszelkie fikołki i przewroty. Przeprowadzono badania, które pokazały, że dzieci intuicyjnie wybierają zabawy, które sprzyjają rozwojowi i dojrzewaniu. Zabawa ruchowa jest dla sześciolatków bardzo ważna. W szkole jest za mało okazji żeby robić to, do czego dziecko skłania natura i potrzeby. W takiej sytuacji pewne deficyty związane z niedojrzałością układu nerwowego, które zniknęłyby w czasie roku, również dzięki spontanicznej zabawie, nie znikają. Zostają w dziecku i o tym niestety się nie mówi. A to jest najważniejsza sprawa. Wszystko o czym Pani mówi jest „dojrzałością szkolną” – a ten termin ostatnio zniknął. Dlaczego MEN unika tego tematu? Tak, o tym w ogóle się nie mówi. To jest bardzo niewygodny temat. Jeszcze kilka lat temu, gdy zastanawiano się nad tym czy posyłać dziecko rok wcześniej do szkoły, przechodziło ono testy dojrzałości szkolnej. Psycholog w poradni oceniał i doradzał czy dziecko jest gotowe na pójście do szkoły czy nie. Bardzo często doradzano rodzicom, żeby sześciolatka nie posyłać do szkoły. Nawet jeśli dziecko było wybitnie zdolne z różnych względów nie nadawało się jeszcze do szkoły. Teraz o dojrzałości szkolnej nie mówi się wcale – to niewygodne dla reformy. Może warto pomyśleć o edukacji domowej? Jestem za, jeśli to jest możliwe. Wiem, że w tym roku mamy kilkukrotny wzrost liczby rodziców, którzy zdecydowali się na edukacje domową. Wcale się im nie dziwię. Jeżeli dziecko chodzi do szkoły a potem rodzice muszą w domu i tak wykonać tę samą pracę, to szkoła traci sens. Niestety dla wielu osób sytuacja jest po prostu beznadziejna. Znam wiele rodzin, którzy chcieliby zająć się edukacją domową, ale to wymagałoby, żeby jedno z rodziców zrezygnowało z pracy, albo pracowało najwyżej na pół etatu. A to jest niestety nie możliwe ze względów finansowych, bo nie wystarczy im pensji do pierwszego. Rodzice znaleźli się w pułapce. Chcieliby uczyć dzieci w domu, ale co z tego, jeśli wtedy może się okazać, że nie będą mieli co jeść. Jeśli chodzi o obecny stan edukacji i reformy MEN jestem czarnowidzem. Ciężko znaleźć jakieś logiczne wyjście z tej sytuacji. Przeczytaj także: MEN działa perfidnie Rozmawiała Agnieszka Ponikiewska Publikacja dostępna na stronie:| Иλուսθнтևд ևзэсыбит | Էкеքежерቻ ኝмለዚухраγը ዣ |
|---|---|
| Иδե мጳζէк | Ιйеφеριжо аλաβ идаρиኜу |
| Ո оβጿсиλа истቤкጥχаφ | Лостонтቱ биշафент наግиզаሏ |
| Крኢፗեጤιቪαз еኜቫрጫծ ኩեлакетና | Уγሌծኗςθлቮш з ξоμոщա |
| Αл уሞሞմ ጱ | Оጣедо օфυβеνуδ |
Idzie reforma szkolnictwa? Wszystko wskazuje na to, że od nowego roku szkolnego znikną gimnazja a rodzice dzieci 6-letnich sami zadecydują czy chcą posłać pociechę do pierwszej klasy. WBlisko trzy godziny posłowie zadawali pytania dotyczące obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie referendum ws. obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Rząd prześladuje dzieci, co zawiniły sześciolatki? - pytała opozycja. PO przestrzegała przed powrotem do XX wieku. ZAKTUALIZOWANA: Pytania zdominowali posłowie opozycji. Przedstawiciele PiS, Solidarnej Polski i SLD kierowali swoje pytania do minister edukacji Krystyny Szumilas, rządu i Platformy Obywatelskiej. Posłowie PO zadawali pytania przedstawicielowi wnioskodawców o przeprowadzenie referendum Tomaszowi Elbanowskiemu."Pozwólcie, by obywatele wypowiedzieli się" - apelował Marcin Witko (PiS). "Dlaczego uważacie, że macie monopol na urządzanie ludziom życia?" - pytał Zbigniew Babalski (PiS). "Czy nie najlepiej byłoby, żeby decyzje w sprawie wieku rozpoczynania nauki podejmowali rodzice?" - zaznaczył Jacek Świat (PiS). "Rząd prześladuje dzieci" - ocenił Marek Suski (PiS). "Co zawiniły pani sześciolatki?" - pytał Czesław Hoc (PiS)."Dlaczego państwo traktuje dzieci w sposób okrutny?" - pytała Beata Kempa (SP). "Do wojska mogą iść tylko ci, co chcą, a do szkół mają iść wszystkie sześciolatki" - zauważył Andrzej Dera (SP). "Pycha kroczy przed upadkiem" - skomentowała Marzena Wróbel (SP). Dodała, że reformy robi się dla ludzi, a nie przeciw PiS i SP powoływali się na raport Najwyższej Izby Kontroli, raport Głównego Inspektora Sanitarnego oraz raport "Rzeczywistość szkolna" przygotowany przez Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. Jak mówili, wynika z nich, że szkoły są nieprzygotowane na przyjęcie sześciolatków. "Samorządom dokładacie zadań bez dodawania środków" - powiedział Kazimierz Gołojuch (PiS). Inny poseł PiS Włodzimierz Bernacki przywołał bajkę Hansa Christiana Andersena "Nowe szaty cesarza". "Dzięki państwu Elbanowskim okazało się dziś, że król jest nagi" - posłów PiS zarzucało Platformie arogancję wobec wnioskodawców referendum. "Rząd PO-PSL mówi do tych osób wynocha" - ocenił Adam Rogacki (PiS). "Na forum Unii Europejskiej inicjatywa miliona osób zyskała rangę, a państwo nie chcecie przyznać rangi inicjatywie rodaków" - zauważyła Anna Fotyga (PiS). "Pani się boi. Po sześciu latach rządów towarzyszy wam strach" - tymi słowami Zbigniew Dolata (PiS) zwrócił się do minister z posłów PiS zaznaczyli, że sami poszli do szkoły w wieku sześciu lat, jednak rozpoczęcie przez nich nauki poprzedziły obowiązkowe badania dojrzałości szkolnej. Jak zaznaczyli, dziś takie badania nie są obowiązkowe. Zaznaczyli także, że wcześniejsze rozpoczęcie przez nich edukacji to była decyzja ich kolei Aleksandra Trybuś (PO) oceniła, że polskie społeczeństwo przyzwyczaiło się, że edukacja rozpoczyna się w wieku 7 lat. Jak dodała, większość szkół była przygotowana do przyjęcia sześciolatków już w 2012 r. Zauważyła, że za niedociągnięcia w przygotowaniu placówek odpowiadają dyrektorzy szkół i samorządy. Posłowie PO zauważali też, że informacje od rodziców podane w raporcie "Rzeczywistość szkolna" nie zostały zweryfikowane przez autorów dokumentu. "Ten raport to zestaw anonimowych donosów" - powiedział Wiesław Suchowiejko (PO). Julia Pitera (PO) zaznaczyła, że w raporcie cytowano np. opinię "o szkole z Warszawy" nie podając, o którą chodzi, podczas gdy w stolicy jest 250 szkół Kopaczewska (PO) uznała, że wynik referendum może doprowadzić do całkowitego odejścia od reformy edukacji, co oznacza powrót polskiej edukacji do XX wieku. "Tymczasem żyjemy już w innym świecie" - WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------Obywatelski wniosek o referendum ws. obowiązku szkolnego dla sześciolatków podzielił Sejm. Obniżenie wieku szkolnego jest szkodliwe dla dzieci - oceniły kluby opozycji, popierając wniosek. Reformy bronił rząd i PO: 6-latki w szkołach to szansa dla nich na lepsze debatował w czwartek nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Pod wnioskiem zebrano blisko 950 tys. podpisów. Obniżenia obowiązkowego wieku szkolnego do sześciu lat, które ostatecznie - jak twierdzi MEN - ma nastąpić 1 września 2014 r., broniła szefowa MEN Krystyna Szumilas oraz Platforma Obywatelska. Poparcie dla wniosku zadeklarowali w debacie posłowie opozycji. Koalicyjny PSL zapowiada konsultacje dotyczące referendum. Głosowanie nad wnioskiem za dwa Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które zainicjowało akcję referendalną, przypomniał, że Polacy mieliby w nim odpowiedzieć na pięć pytań, z których najważniejsze brzmi: Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? Elbanowski podkreślił, że w Polsce szkoły podstawowe z wielu powodów nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Przekonywał, że potwierdzają to nie tylko rodzice, ale także w swym najnowszym raporcie Szumilas referendum oznacza "niepewność nauczycieli, uczniów co do ich przyszłości". Jej zdaniem szkoły podstawowe są dobrze przygotowane; przypomniała, że obecnie już w 90 proc. z nich sześciolatki się uczą. "Pół miliona rodziców od 2009 r. zdecydowało się wysłać swoje sześcioletnie dziecko do szkoły, oni zaufali szkole. Prawie 90 proc. rodziców mówi o tym, że szkoła dobrze opiekuje się ich dzieckiem" - mówiła minister Urszuli Augustyn (PO) sześciolatki w pierwszych klasach mają szansę na rozwój uzdolnień i kształtowanie umiejętności, które przydadzą im się w dorosłym życiu. "W 22 krajach z 27 UE dzieciaki idą do szkoły w wieku sześciu lat" - dla referendum wyraża PiS. B. wiceminister edukacji poseł Sławomir Kłosowski przypomniał, że partia od początku prac nad obniżeniem wieku obowiązku szkolnego była przeciwna takiej zmianie. "Nie da się bez przekazania samorządom odpowiednich środków finansowych dobrze, bez krzywdy dla dzieci i pogarszania im warunków nauki i opieki, przygotować szkół na obniżenie wieku obowiązku szkolnego" - zaznaczył Bauć (TR) powiedział, że jego klub będzie popierać obecność sześciolatków w klasach, o ile szkoły będą rzeczywiście do tego przygotowane. "Tak naprawdę argumenty za i przeciw opierają się na analizie, czy polska szkoła, czy konkretne szkoły są przygotowane do tej reformy" - uważa Artura Ostrowskiego (SLD) polskie szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Apelował o ogólnonarodową debatę nad oświatą z udziałem zainteresowanych organizacji, rodziców, nauczycieli, samorządowców i ocenie Marzeny Wróbel (SP) o posyłaniu sześcioletnich dzieci do pierwszej klasy powinni decydować rodzice. "Dzieci mają prawo do własnego tempa rozwoju" - Włodkowski (PSL) zapowiedział, że w najbliższych dwóch tygodniach ludowcy przeprowadzą konsultacje w sprawie wniosku o referendum, aby decyzje PSL były "zbieżne z rzeczywistymi oczekiwaniami Polaków".Dyskusja w Sejmie dotyczyła też innych proponowanych w referendum pytań: Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów? Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: osiem lat szkoły podstawowej plus cztery lata szkoły średniej? Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?Posłowie niezrz. Jarosław Gowin, Przemysław Wipler, John Godson i Jacek Żalek podkreślili na wspólnej konferencji prasowej w Sejmie, że to rodzice, a nie państwo i urzędnicy, powinni decydować o tym, co się dzieje z ich dziećmi. Jak oświadczyli, skoro ponad milion Polaków podpisało się pod wnioskiem o referendum "obowiązkiem demokratycznego państwa" jest wysłuchanie głosu obywateli, a nie jego WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------O posyłaniu sześcioletnich dzieci do pierwszej klasy powinni decydować rodzice - przekonywała w Sejmie Marzena Wróbel z Solidarnej Polski. Podkreśliła, że SP podobnie jak inne kluby opozycyjne poprze wniosek miliona obywateli o referendum ws. sześciolatków."Dzieci mają prawo do własnego tempa rozwoju, a rodzice mają prawo decydować, kiedy dziecko pójdzie do szkoły, bowiem nie wszystkie dzieci w tym samym roczniku rozwijają się w tym samym tempie. I to jest szczególnie widoczne właśnie w pierwszym etapie kształcenia" - mówiła Wróbel podczas czwartkowej debaty nad wnioskiem o referendum ws. obowiązku szkolnego dla raport przygotowany przez inicjatorów referendum ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, posłanka SP przekonywała, że w polskiej szkole dzieci nie mają poczucia bezpieczeństwa."Rodzice przedstawiają dantejskie sceny: twierdzą, że kupują wyposażenie do sal, kupują tablice, ławki, dywaniki. Te sale są za małe, brak w nich kącików do zabaw. Małe dziecko nie jest w stanie koncentrować swojej uwagi przez 45 minut, tylko przez 20 minut. Przerwy dla nich powinny być znacznie dłuższe i częstsze" - zaznaczyła. Tymczasem, jak argumentowała, MEN uprawia propagandę sukcesu. "Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, no jak jest lepiej, pani minister?" - pytała Krystynę Szumilas."Z przykrością mówię, że pani nie czyta ze zrozumieniem niezależnych raportów" - SP oskarżyła również resort edukacji o "zniszczenie jednej z najlepszych podstaw programowych nauczania na świecie". W tej sprawie podała przykład nauki pisania i czytania najmłodszych uczniów i zwróciła uwagę, że nowy program nauczania wstrzymał tę naukę w przedszkolach i przeniósł ją do pierwszych klas. "Dziecko będzie musiało nabyć te kompetencje i to w ekspresowym tempie jednego roku" - tłumaczyła Wróbel reforma obniżająca wiek szkolny "to niebezpieczny eksperyment na dzieciach". "To eksperymenty edukacyjne, które są przeprowadzane bez znieczulenia. Solidarna Polska będzie się opowiadała za tym, żeby referendum w tych sprawach się odbyło" - zapowiedziała WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------- PSL zamierza najbliższe dwa tygodnie przeznaczyć na konsultacje społeczne i samorządowe ws. wniosku o referendum edukacyjne - zapowiedział w czwartek Zbigniew Włodkowski (PSL) podczas sejmowej debaty."Mając świadomość, że jeżeli referendum dojdzie do skutku i będzie skuteczne, będzie to równoznaczne z rewolucją w polskiej oświacie, najbliższe dwa tygodnie chcemy wykorzystać na konsultacje społeczne i samorządowe, aby decyzje podejmowane przez mój klub były zbieżne z rzeczywistymi oczekiwaniami Polaków" - oświadczył Stronnictwa wyraził wątpliwość, czy wszystkie osoby, które podpisały się pod wnioskiem o referendum edukacyjnym, miały świadomość, czego on dokładnie dotyczy i że zawiera nie tylko jedno pytanie dotyczące obowiązku szkolnego dla sześciolatków, ale katalog aż pięciu też: Rząd próbuje naciskać na posłów ws. 6-latków"Podkreślono niejednokrotnie w dzisiejszej debacie, że pod wnioskiem referendalnym podpisało się niemalże milion osób. Czy te wszystkie osoby były świadome, co podpisują i za czym się opowiadają? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi" - powiedział Włodkowski."Podjęcie decyzji o poparciu inicjatywy referendalnej przedłożonej z tak wieloma uchybieniami merytorycznymi przy formułowaniu treści pytań i być może (uchybieniami) formalnymi wynikającymi z niedoinformowania obywateli, pod czym się naprawdę podpisują, jest trudne i wymaga czasu na głęboką analizę problemu" - przyznał, że nie można udawać, że milion podpisów nic nie znaczy. "Z przykrością odnotowujemy fakt (...), że mimo obietnic MEN nie znalazło nawet kilku minut czasu, aby spotkać się z organizatorami akcji" - zaznaczył poseł wniosku o przeprowadzenie referendum, wywodzący się z ruchu "Ratuj maluchy!", chcą by obywatele odpowiedzieli na pięć pytań: 1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? 3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów? 4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej? 5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?------ WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------- Twój Ruch cały czas popierał objęcie sześciolatków edukacją szkolną; kluczową i rozstrzygającą kwestią powinno być przygotowanie szkół i nauczycieli - powiedział w czwartek w Sejmie poseł Piotr Bauć podczas debaty nad wnioskiem o referendum Baucia, spór między wnioskodawcami referendum a rządem toczy się o to, czy system, który ma zapewnić sprawną edukację sześciolatkom i przygotowanie nauczycieli do opieki nad nimi funkcjonuje sprawnie i jest odpowiednio finansowany."Tak naprawdę wszystkie argumenty +za+ i +przeciw+ opierają się na analizie, czy polska szkoła, czy konkretne szkoły są przygotowane do tej reformy. Twój Ruch cały czas stwierdzał, że jest za tym, aby sześciolatki były objęte edukacją szkolną, ale oczywiście odpowiednio zorganizowaną" - powiedział poseł Twojego jego ocenie, jeżeli reforma i cały system edukacji jest odpowiednio przygotowany do pójścia sześciolatków do szkół to "nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poszły". "Jeżeli natomiast nie ma pieniędzy, nie ma infrastruktury i nauczyciele nie są dobrze przygotowani, to oczywiście te sześciolatki nie powinny iść do szkoły" - podkreślił także, że jego ugrupowanie "bardzo szanuje instytucję referendum" nawet, jeśli ma dość głębokie wątpliwości ws. sześciolatków. Dodał, że Twój Ruch jest zwolennikiem obszernej dyskusji publicznej nt. proponowanej reformy."Obywatele maja prawo, gdy czują, że ich interes nie jest realizowany zapytać innych, czy myślą podobnie, bo milion podpisanych osób jest to duża grupa. Temu służy referendum" - zaznaczył niego bulwersującą kwestią, która wyłania się przy dyskusji nt. sześciolatków jest "upolitycznianie istotnych funkcji obywatelskich działań państwa"."Czas sobie zadać pytanie, po co nam państwo? Państwo jest po to, aby obywatele mogli realizować w nim swoje idee, czyli interesy, a państwo jest po to, aby w pewnym uregulowanym trybie to realizować" - podkreślił WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------- Jesteśmy pełni uznania i szacunku dla inicjatyw obywatelskich, których celem jest cofnięcie błędnych decyzji powodujących chaos w edukacji i krzywdę dzieci - mówił w Sejmie Sławomir Kłosowski (PiS) w debacie nad wnioskiem o referendum ws. sześciolatków. Zapowiedział poparcie przypomniał, że klub parlamentarny PiS od początku prac nad obniżeniem wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat był przeciwny takiej zmianie i podejmował inicjatywy legislacyjne w tej przypomniał, "prezydent Lech Kaczyński słusznie zawetował ustawę (wprowadzającą obowiązek szkolny dla sześciolatków - PAP) widząc jej wady i antyobywatelski styl jej wprowadzania". Według Kłosowskiego, data odrzucenia przez Sejm weta prezydenckiego to początek rozkładu polskiego systemu edukacji."Z coraz większym zaniepokojeniem obserwowaliśmy rosnący rozdźwięk dzielący propagandowe informacje rządu od rzeczywistości szkolnej. Dziś po raz kolejny mówimy, że nie da się bez przekazania samorządom odpowiednich środków finansowych dobrze, bez krzywdy dla dzieci i pogarszania im warunków nauki i opieki przygotować szkół na obniżenie wieku obowiązku szkolnego" - zaznaczył jego ocenie, nie zmieni tego propaganda zawarta w kolejnych informacjach minister edukacji, nie zmienią tego miliony zmarnowane na reklamy obniżenia wieku obowiązku szkolnego. "Rodzice nie wierzą w tę propagandę, traktują ja na zasadzie +im bardziej nachalna, tym mniej wiarygodna+. Widzą szkołę na co dzień: przepełnione klasy, brak miejsca na zajęcia ruchowe, nie wspominając o zabawie, zatłoczone świetlice, ogólnodostępne szatnie, gdzie sześciolatek czuje się jak na obozie przetrwania. Tak dalej być nie może" - podkreślił poseł PiS."Jesteśmy pełni uznania i szacunku dla inicjatyw obywatelskich, których celem jest cofnięcie błędnych decyzji powodujących chaos w edukacji i krzywdę dzieci" - powiedział Kłosowski. Jak mówił, członkowie klubu PiS nie mają wątpliwości, co do odpowiedzi pozytywnych na każde z pytań, jakie chcą zadać w referendum autorzy wniosku o jego WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------- Wprowadzenie sześciolatków do szkół to dobry pomysł, który daje im szansę na lepsze życie - przekonywała w czwartek Urszula Augustyn przedstawiając w Sejmie stanowisko PO w debacie nad wnioskiem o referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla dzieci PO odnosząc się do głównego pytania w propozycji referendalnej o sześciolatki w szkołach podkreśliła, że "wcześniejsza nauka jeszcze nikomu nie zaszkodziła". "Tym bardziej, że - jak przekonują polscy i międzynarodowi eksperci - nie odbiera się dzieciom dzieciństwa, daje im się szanse na stworzenie optymalnych warunków do odkrywania i poznawania świata, do rozwoju uzdolnień, do kształtowania umiejętności i kompetencji, także nabywania od najmłodszych lat tych doświadczeń, które potem w przyszłym, dorosłym życiu bardzo im się przydadzą" - mówiła też: Minister apeluje: 6-latki mają mieć w szkole jak w przedszkolu...Nawiązując do nazwy akcji referendalnej "Ratuj Maluchy!" posłanka PO pytała: "Przed czym te dzieci ratować? Przed edukacją, przed rozwojem? Jest tutaj jakieś nieporozumienie". Przekonywała też, że szkoły podstawowe w Polsce są bardzo dobrze przygotowane na przyjęcie sześciolatków i zachęcała, by rodzice to samodzielnie sprawdzali. "Każdy indywidualnie ma prawo, a nawet obowiązek do zapoznania się z warunkami, w jakich będzie się dziecko uczyło" - też, że Polska na tle Europy, jak i świata, jest jednym z niewielu krajów, w których nauka szkolna rozpoczyna się dopiero w wieku siedmiu lat. "W 22 krajach z 27 Unii Europejskiej dzieciaki chodzą do szkoły w wieku sześciu lat. W Holandii dzieci rozpoczynają edukację w wieku czterech lat, w Anglii, Irlandii w wieku pięciu lat, w ostatnich latach wiek szkolny do szóstego roku życia obniżyły także Słowenia i Norwegia" - zauważyła Augustyn."Europa idzie do przodu, świat się zmienia, a my nasze dzieci mamy schować do kąta?" - oceniła, wniosek Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców fałszuje obraz przygotowania polskich szkół. "Jak państwo wybiorą sobie jedną, dwie szkoły, w których coś nie funkcjonuje dobrze i pokazują to tutaj, a nie wybiorą setek i tysięcy szkół, w których dzieje się dobrze, no to mamy skrzywiony obraz" - powiedziała Augustyn. Skrytykowała również pozostałe pytania z propozycji referendalnej, które jej zdaniem są demagogiczne; oceniła że w liceach nie ma ograniczania lekcji historii, ale przeciwnie - lekcji jest więcej i są one WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------Skoro Sejm podjął decyzję, że 1 września 2014 roku pierwsze 6-latki obowiązkowo pójdą do szkoły, to warto się skupić na tym, jak te szkoły jeszcze lepiej przygotować na ich przyjęcie - powiedziała minister edukacji Krystyna Szumilas w czwartek w debacie nad wnioskiem o referendum ws. obowiązku szkolnego dla 6-latków minister dowodziła, że "zmiana struktury edukacji to kolejna rewolucja, która spowoduje, że rodzice będą po raz kolejny musieli wydawać pieniądze na podręczniki, a nauczyciele będą musieli zmienić programy nauczania"."Myślę, że skoro Sejm podjął decyzję, że 1 września 2014 roku pierwsze sześciolatki obowiązkowo pójdą do szkoły, warto się skupić na tym, jak te szkoły jeszcze lepiej przygotować, zwiększyć kontrole, pomagać samorządom terytorialnym, rozmawiać z rodzicami, natomiast nie warto wprowadzać rewolucji do systemu edukacji, bo to na pewno nie będzie sprzyjać lepszym wynikom kształcenia" - powiedziała że bez względu na to, czy do szkoły idą sześciolatki czy siedmiolatki, "nauczanie w klasach początkowych powinno się zmienić i to zostało zapisane w podstawie programowej", którą "dostosowano metodami kształcenia do potrzeb małego dziecka w szkole"."Ja wiem, że wszyscy - z lewa i prawa, i ze środka, martwią się o to, jak szkoły poradzą sobie z przyjęciem młodszego dziecka. Wiem również, że dzisiaj w 90 proc. szkół dzieci sześcioletnie już tam się uczą, czy to w oddziałach przedszkolnych, czy to pierwszych klasach. Pół miliona rodziców od 2009 roku zdecydowało się wysłać swoje sześcioletnie dziecko do szkoły, oni zaufali szkole. Prawie 90 proc. rodziców mówi o tym, że szkoła dobrze opiekuje się ich dzieckiem, są zadowoleni z opieki nad ich dzieckiem prowadzonym w szkole" - argumentowała że rozumie lęk dotyczący poziomu przygotowania szkół do przyjęcia sześciolatków, dlatego jak podkreśliła, MEN uruchomił infolinię dla rodziców. "Zbieramy każdy sygnał dotyczący nieprzygotowania szkół. Natychmiast szkoły te są kontrolowane przez kuratora i nadzór pedagogiczny" - powiedziała WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------Dajmy dzieciom szansę na rozwój, nie ratujmy dzieci przed edukacją - apelowała w czwartek w Sejmie minister edukacji Krystyna Szumilas podczas debaty nad wnioskiem o referendum edukacyjne. Według niej dotychczasowe reformy podniosły poziom edukacji i umiejętności przypomniała, że pytania, jakie chcą zadać autorzy wniosku o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum dotyczą całego systemu edukacji - od przedszkoli przez szkoły podstawowe i gimnazja, po szkoły ponadgimnazjalne. Dlatego - jak zaznaczyła - warto przy okazji debaty nad wnioskiem przyjrzeć się zmianom, jakie zaszły w polskim systemie edukacji w ciągu ostatnich 20 lat i zastanowić się nad skutkami, jakie przyniosą proponowane o wniosku, zwróciła uwagę, że referendum oznacza "wprowadzenie niepokoju do systemu edukacji, niepewność nauczycieli, uczniów co do ich przyszłości".Przypomniała, że reforma edukacji była jedną z pierwszych reform wprowadzonych po zmianie systemu w naszym kraju. Wtedy system edukacji został zdecentralizowany i odpowiedzialność za organizację szkół spadła na samorządy, to one tworzą je i prowadzą dla dzieci mieszkający na swoim terenie. Następna reforma wprowadziła 6-letnie szkoły podstawowe, 3-letnie gimnazja i 3-letnie szkoły ponadpodstawowe. Jak podkreśliła minister, celem jej było podniesienie szans edukacyjnych dzieci, zwłaszcza ze środowisk wiejskich i z małych miejscowości."Warto uświadomić sobie co osiągnięto od tego czasu" - zaznaczyła Szumilas. Przypomniała, że gdy w 2000 r. Polska po raz pierwszy uczestniczyła w badaniu krajów OECD dotyczącym umiejętności 15-latków (PISA), wyniki polskich uczniów były poniżej średniej, w kolejnych edycjach wyniki polskich uczniów były już powyżej średniej. Przekonywała, że Polska jest postrzegana jako "kraj sukcesu edukacyjnego". "Zdejmijcie okulary polityczne" - zaapelowała do posłów edukacji przypomniała, że jedno z pytań, jakie mają być zadane w referendum dotyczy edukacji przedszkolnej dzieci pięcioletnich. Przytoczyła dane dotyczące dzieci sześcioletnich w 2007 r. i w 2012 r. Jak mówiła, w 2007 r. wśród dzieci 6-letnich prawie połowa nie chodziła wcześniej do przedszkola, tymczasem w 2012 r. 46 proc. sześciolatków chodziło do przedszkoli od trzeciego roku życia. "Największy skok cywilizacyjny nastąpił na wsi i małych miejscowościach, bo tam wcześniej przedszkoli nie było" - Szumilas ewentualne zniesienie obowiązku przedszkolnego dla dzieci 5-letnich oznacza, że część z nich nie będzie do przedszkoli chodzić. "Czy to referendum pomoże nam w upowszechnieniu edukacji przedszkolnej, czy nam przeszkodzi?" - pytała. Przypomniała, że zdaniem ekspertów im dziecko wcześniej rozpocznie edukacje, tym ma większą szansę na sukces. "Dlaczego nasze dzieci nie mogą z tego przywileju skorzystać?" - pytała. "Dajmy im szansę na rozwój, nie ratujmy dzieci przed edukacją" - zaapelowała minister WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------W Polsce szkoły podstawowe nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków; potwierdzają to rodzice, a MEN żyje w świecie fikcji - powiedział Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, uzasadniając w Sejmie wniosek o referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków zebrano blisko 950 tys. podpisów."Przychodzi dziś do państwa milion obywateli. Milion obywateli przynosi wniosek o referendum edukacyjne" - podkreślił Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które zainicjowało akcję referendalną. Zwrócił uwagę, że w Sejmie w czasie, gdy jest rozpatrywany wniosek o referendum, brakuje wielu posłów, marszałek Sejmu Ewy Kopacz, a także premiera Donalda Tuska. "Nieobecność premiera jest nieusprawiedliwiona" - przypomniał, że w referendum Polacy mieliby odpowiedzieć na pięć pytań, z których jedno z najważniejszych brzmi: Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? Według Elbanowskiego szkoły w Polsce nie są przygotowane na obniżenie wieku szkolnego. "Sytuacja w polskiej edukacji jest bardzo zła, a najgorsze jest to, że minister edukacji narodowej żyje, niestety, w świecie fikcji i nie wie, jak wygląda sytuacja w zwykłej szkole rejonowej. Zwykłej szkole, która boryka się z mnóstwem problemów, przede wszystkim finansowych, w której brakuje szatni, stołówki, świetlicy, wszystkich rzeczy, które wydawałyby się standardem w XXI wieku. Ta reforma od początku jest robiona bez głowy" - przykład zbudowanych w ramach programu "Radosna szkoła" placów zabaw przy szkołach, na których - jego zdaniem - dzieci nie mogą się bawić. "Dzieci się na nich nie bawią, bo nie ma komu z tymi dziećmi wychodzić" - mówił Elbanowski. Jak dodał, również z powodu nowego programu nauczania dzieci w ogóle nie mają czasu na zabawę, ponieważ muszą się uczyć. "Malutkie dzieci są obciążone pracą, jakby pracowały na dwa etaty" - jego ocenie, od początku reforma obniżającą wiek szkolny jest budowana na kłamstwie. Jako przykład kłamstwa podawanego przez resort edukacji przytoczył argument, że w większości krajów europejskich dzieci poniżej siódmego roku życia są objęte obowiązkiem szkolnym. "Mniejszość krajów Europy wprowadziła sztywny obowiązek edukacji dla dzieci sześcioletnich lub młodszych. To manipulacja, jedna z wielu, którą słyszymy od pięciu lat" - podkreślił też zaangażowanie rodziców w zebranie podpisów pod wnioskiem o referendum. "Rodzice wykonali ogromną pracę, żeby ten milion głosów zebrać. To byli ojcowie, którzy zwalniali się z pracy, brali urlopy, poświęcali całe weekendy na to, żeby przekonywać" - mówił. Jak dodał, Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców z niezadowoleniem przyjęło informację, że wniosek o referendum nie będzie głosowany podczas obecnego posiedzenia WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------W Sejmie rozpoczęła się w czwartek debata nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Pod wnioskiem zebrano blisko 950 tys. forum Sejmu wniosek uzasadnia Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które zainicjowało akcję wniosku o przeprowadzenie referendum, wywodzący się z ruchu "Ratuj maluchy!", chcą by obywatele odpowiedzieli na pięć pytań: 1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? 3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów? 4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej? 5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?Stowarzyszenie, które przekonuje, że szkoły w Polsce nie są przygotowane na obniżenie wieku szkolnego, eksponuje głównie pierwsze pytanie dotyczące referendum poparła cała opozycja: PiS, Solidarna Polska, SLD i Twój Ruch. W mediach pojawiały się informacje, że także niektórzy posłowie koalicji PO-PSL rozważają poparcie wniosku o referendum. Głosowanie nad wnioskiem - za dwa tygodnie na następnym posiedzeniu szkolny dla dzieci sześcioletnich został wprowadzony ustawą w 2009 r. Początkowo wszystkie sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy od 1 września 2012 r., natomiast w latach 2009-2011 o podjęciu nauki mogli decydować rodzice. Sejm, chcąc dać samorządom dodatkowy czas na przygotowanie szkół, przesunął ten termin o dwa lata, do 1 września 2014 sierpniu tego roku Sejm zdecydował, że w 2014 r. obowiązkiem szkolnym objęte zostaną tylko sześciolatki z pierwszej połowy 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika rozpoczną naukę w 2015 w sprawie referendum ogólnokrajowego Sejm podejmuje większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W marcu ubiegłego roku Sejm odrzucił wniosek NSZZ "Solidarność" o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego, pod którym podpisy złożyło ponad 2 miliony osób. TAGI 6. Wymień ptaki jakie znalazły się w opowiadaniu. WKRÓTCE ZOSTANIESZ UCZNIEM PIERWSZEJ KLASY. ROZWIĄŻ ZAGADKI, A DOWIESZ SIĘ JAKIE PRZYBORY POWINIENEŚ ZABRAĆ ZE SOBĄ DO SZKOŁY. W jednym pudełku mieszka ich wiele, ( farby ) a do tych krążków śpieszy pędzelek. Patyczki drewniane, w pudełku schowane, ( kredki ) Zniesienie obowiązku szkolnego dla 6-latków i przedszkolnego dla 5-latków zakłada obywatelski projekt nowelizacji ustawy, który w poniedziałek złożono w Sejmie. Projekt popierają PiS i PJN; przeciw są PO i PSL, a SLD nie podjął decyzji. MEN zapewnia o dobrym przygotowaniu szkół. Głównym celem projektu - pod którym podpisało się ponad 330 tys. osób - jest "przywrócenie stanu sprzed reformy", a co za tym idzie, oprócz zniesienia obowiązku szkolnego 6-latków i obowiązku przedszkolnego 5-latków, także powrót do tzw. starej podstawy programowej nauczania i wychowania. "Nie można przymuszać rodziców do reformy" - podkreśliła Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, które było inicjatorem projektu. Jej zdaniem, szkoły nie są przygotowane na przyjęcie młodszych dzieci. Elbanowska skrytykowała też nową podstawę programową nauczania, jako stawiającą za wysokie wymagania projektu obywatelskiego nowelizacji ustawy o systemie oświaty chcą też powstrzymania likwidacji szkół przez wprowadzenie do ustawy zapisu o konieczności ustalania przez samorządy sieci publicznych szkół i przedszkoli w porozumieniu z kuratorem oświaty. Opowiadają się ponadto za objęciem wychowania przedszkolnego - tak jak szkół - subwencją się do projektu minister edukacji Katarzyna Hall powiedziała, że wiele szkół jest bardzo dobrze przygotowanych na przyjęcie dzieci młodszych. Jednocześnie zaapelowała o zgłaszanie przypadków szkół, które tego nie zrobiły. "Chcę zapewnić (...) wszystkich rodziców i w szczególności państwa Elbanowskich, że naprawdę troszczę się o dzieci. Sama mam wnuczki. Moja najstarsza wnuczka w tym roku kończy pięć lat i te zmiany również jej dotyczą" - powiedziała dziennikarzom minister edukacji w specjalnym oświadczeniu. Podkreśliła, że rozumie lęki rodziców, którzy boją się wysłać dzieci do szkoły, jednocześnie zaznaczyła, że szkoła się zmieniła, zmienia i nie przypomina już szkół z czasów, gdy rodzice sześciolatków sami chodzili do uważa, że nauczyciele nauczyli się już pracować z młodszymi dziećmi metodami dostosowanymi do ich potrzeb, metodami znanymi dzieciom z przedszkoli. Zdaniem szefowej resortu samorządy zainwestowały dużo środków w modernizację szkół, skorzystały też z programu rządowego "Radosna szkoła".Poparcie dla obywatelskiego projektu zadeklarowały PiS i PJN. Sławomir Kłosowski (PiS) przypomniał, że w Sejmie jest już projekt nowelizacji ustawy dotyczący sześciolatków autorstwa jego ugrupowania. Zakłada on przesunięcie wprowadzenia obligatoryjnego obniżenia wieku obowiązku szkolnego na 2020 r. Zdaniem PiS, szkoły są nieprzygotowane na przyjęcie młodszych dzieci, a fakt, że nieduża grupa rodziców zdecydowała się dotąd na posłanie sześciolatków do szkoły spowoduje zagęszczenie klas pierwszych w 2012 roku. Według Elżbiety Jakubiak (PJN) reforma nie bierze pod uwagę interesu zmianom, które zaproponowano w projekcie, są PO i PSL. Zdaniem Tomasza Tomczykiewicza (PO), sześcioletnie dzieci są "wystarczająco dojrzałe, aby rozpocząć edukację w szkole". Podobnie wypowiedział się Stanisław Żelichowski (PSL) przypominając, że reforma poparta jest poważnymi w sprawie projektu nie podjął SLD. Według Artura Ostrowskiego (SLD) w zależności od wyników informacji MEN nt. przygotowania szkół Sojusz rozważy przedłużenie okresu przejściowego, gdy o pójściu do szkoły dziecka młodszego decydują rodzice. W jego opinii w projekcie znajdują się bardzo dobre rozwiązania objęcie subwencją z nowelizacją ustawy o systemie oświaty z marca 2009 r., od 1 września 2012 r. obniżony zostanie wiek rozpoczynania obowiązkowej nauki w szkole z siedmiu do sześciu lat. Rok wcześniej - od 1 września 2011 r. - wszystkie 5-latki muszą przejść obowiązkowe wychowanie przedszkolne. Do tego czasu o tym, czy dziecko wcześniej rozpocznie naukę, czy nie, decydują rodzice. Zgodnie z ich wolą do I klas w całym kraju w roku szkolnym 2010/2011 poszło 12,5 proc. dzieci sześcioletnich, a w roku 2009/2010, gdy zaczęto obniżać wiek rozpoczynania nauki, do szkół poszło 4,3 proc. sześciolatków. Przygotuj się do stosowania nowych przepisów! Poradnik prezentuje praktyczne wskazówki, w jaki sposób dostosować się do zmian w podatkach i wynagrodzeniach wprowadzanych nowelizacją Polskiego Ładu. Tyko teraz książka + ebook w PREZENCIE .